Wishing Well
Na początku zespół Wishing Well był pomysłem w głowach dwojga młodych ludzi: Dominiki Zamary i Łukasza Kachnikiewicza.
 |
Założyli oni, że nie będzie to zwyczajne granie metalu, jak to robią setki zespołów, ale coś oryginalnego. Jako że interesuje ich zarównno metal, jak i muzyka poważna, postanowili połączyć oba te gatunki. Jako, że Dominika ukończyła szkołę muzyczną na wydziale śpiewu operowego, taki właśnie rodzaj śpiewu dominuje w twórczości zespołu. Na początku zebrali kilku znajomych i ów zespół rozpoczął działalność w październiku roku pańskiego dwa tysiące. W pierwotnym składzie oprócz wyżej wymienionych znajdowali się: perkusista Radosław ????, który po pierwszej próbie został pożegnany, gdyż jako iż zatwardziałym deathmetalowcem niestety był, zbyt bogatego repertuaru rytmów nie posiadał (aż dwa), oraz basista Przemysław 'Szpinak' Maciąg. Szpinak okazał się basistą rewelacyjnym, w związku z czym pozostał i do dziś wiernie służy naszej Świątyni.
Po pożegnaniu pożal się boże perkusisty Radka, na jego miejsce przyszedł następny, jeszcze bardziej się pożal. Niejaki Szopen, kiedyś niezły, obecnie dno, gdyż przez ostatnie dwa czy trzy lata zamiast perkusji, częściej grał na butelkach po piwie i wódce. Jak nietrudno się domyślić został czule i z łezką w oku pożegnany, a jego miejsce zajął stary rocker Tomek ???. Tomek perkusistą był już nieco lepszym, ale jedną z jego wad było to, iż własnej perkusji nie posiadał. Ograniczało to nieco możliwości koncertowe zespołu. Po rozstaniu z tym osobnikiem, zespół przez pewien czas grał bez perkusisty, aż w końcu Dominika zaprosiła na próbę swojego kolegę z młodzieńczych lat - Rafała Kozłowskiego. Tak tylko na jedną próbę, żeby trzymać rytm'. Po tej jednej próbie zespół zgodnie stwierdził, iż Rafał jest najlepszym perkusistą, jakiego kiedykolwiek słyszeli, Rafał natomiast stwierdził to samo o zespole. W związku z tym, zespół zyskał pełnowartościowego członka, który obecnie jest, jak zresztą pozostali, niezastąpionym członkiem ekipy.
Zespół bez klawiszowca brzmiał nieco sucho. Brakowało tej przestrzeni. Znajomy znajomego miał znajomego, który podobno znał niezłego klawiszowca. Człowiek ów, Tomasz Hołonowicz dołączył wkrótce do zespołu i przyczynił się do powstania kilku utworów. I tak minęło parę miesięcy. Mniej więcej w lutym, (dokładnie nie pamiętam, gdyż pamięć mię zawodzi), odbył się pierwszy występ zespołu zwanego Wishing Well. Było to na przeglądzie piosenki licealisty we Wrocławiu, czyli popularnym Wybryku. Zespół nie zajął żadnego miejsca z dwóch powodów : po pierwsze - wszyscy członkowie dawno już zapomnieli o licealnych latach, po drugie - wygrało dwóch śmiesznych panów gadających do mikrofonu w takt prymitywnego rytmu perkusyjnego (czyli tak zwani Hip - Hopowcy), jako że uczęszczali do tego liceum (świadczy to o bezstronności jurorów, również związanych z tą szkołą). Ale wróćmy do zespołu... Ich występ został przyjęty bardzo ciepło, już po pierwszych taktach utworu "Spiders" publiczność wstała z miejsc i jęła skakać jak opętana, co na pewno napędziło organizatorom niezłego stracha. Ludzie siedzą sobie spokojnie, słuchając jakiejś pani z gitara i tekstami o niespełnionej miłości, a tu nagle przy następnej kapeli zrywa się jak oszalała z miejsc i wyczynia jakieś hulanki. Nie do pomyślenia! Za ich czasów to się inaczej bawiono ;-).
Niedługo po tym zespół postanowił opuścić Tomasz Hołonowicz. Swą decyzję argumentował tym, iż postanowił oddać się całkowicie swojej ulubionej muzyce, zwanej potocznie Punkiem. Obiecał jednakże, że nagra z zespołem płytę demo, o której zespół już zaczął myśleć. Rozpoczęły się poszukiwania nowego klawiszowca. Na wywieszone ogłoszenie odpowiedział Krystian Pietrasik, który dobił do kapeli na dwa dni przed koncertem w klubie Madness, piętnastego marca 2001. Na koncercie tym zespół wystąpił jako partner znanego w metalowych kręgach zespołu Lord Of Twilight. Krystian wywiązał się z powierzonego mu zadania przygotowania na następny dzień materiału znakomicie, w związku z czym koncert był przedni.
Nastepny okres był czasem kiedy to zespół rozwijał się, tworzył i grał koncerty. I w koncu nadszedł ten dzień. Wishing Well wkroczył do studia TUBA w budynku Polskiego Radia Wrocław, aby zarejestrować swa pierwszą płytę demo. Ciekawostką jest to, iż w sesji wziął udział zarówno Tomasz Hołonowicz, jak i Krystian Pietrasik.
Po nagraniu demówki zespół zagrał koncert trzydziestego pierwszego maja również w 'Madnessie' razem z punkowym zerem o dźwięcznej nazwie Armia Cieni, a mastępie na metalowym festynie w Lubiążu.Aktualnie Wishing Well gra regularnie we wrocławskim klubie Liverpool oraz ma własną imprezę - Metaliadę (prowadzoną przez ich perkusistę) w klubie Madness, w którym też w ramach owej imprezy występuje w każda ostatnią niedzielę miesiąca.
Posiadany prze zespół materiał to około półtorej godziny metal - operowego grania, przy którym pod sceną dzieją się dziwne rzeczy - od łez wzruszenia po dziki szał.
Zespół wystąpił tez kilkakrotnie z Grzegorzem Kupczykiem i CETI, zespołem Antares, d'Archangel, Pussy Busters, Cherry Pie, Lord Of Twilight, Chainsaw.
Grzegorz Kupczyk określił muzykę Wishing Well jako "coś świeżego,a zarazem tchnącego potęgą muzyki klasycznej" Czy to prawda? Trzeba przyjść na koncert.