Mardok: Przygotowując się do tej rozmowy, spotkałem się z jedną, dość ciekawą opinią na Wasz temat - "Wrinkled Fred był kiedyś znacznie lepszy, ale potem zaczęli grać pod publiczkę..."(słowa pochodzące ze strony zespołu, przp. red.) Co Wy na to? (śmiech)
Arek: Jest to wyłącznie sugestia, pochodząca z naszej strony internetowej (śmiech)... A dla czego był lepszy? Nam się teraz bardziej podoba (śmiertelna powaga).
Przemek: Jest to zwyczajny żarcik, który pojawia się przy otwieraniu naszej strony (www.wrinkledfred.cjb.pl przyp. red.). jest to rysunek przedstawiający dwóch kolesi, którzy grzebią w jakiś analogach. Nawet nie wiem z czego to jest...
Arek: ...z jakieś książki lub komiksu.
Mardok: Pośmialiśmy się, to może przejdziemy do rzeczy nieco bardziej poważnych. Ostatnio w Wrinkled Fred zaszyła pewna zmiany personalne. Moglibyście zdradzić, co było ich przyczyną?
Arek: Przemek, Levy (bębniarz, przyp. red.) i ja wyrobiliśmy sobie pewną teorię na ten temat, gdyż jesteśmy w zespole od samego początku...
Przemek: Czyli wokal, bębny i bas...
Arek: Zmieniają się tylko gitarzyści. Śmiejemy się, że wszyscy po kolei przechodzą załamania nerwowe. Przewinęło się ich już trochę. Teraz nie gra już z nami Marcin, który był z nami przez cztery lata. Obrał swoją drogę. To była jego decyzja. Zastąpił go Tomek, który wcześniej już był członkiem Wrinkled Fred. Jednak chciałbym, by obecny skład pozostał taki, jaki jest.
Przemek: Co do Marcina, to nie chodziło o warsztat muzyczny. Konflikty narastały na płaszczyźnie prywatnej. My mówiliśmy jedno, a on drugie.
Mardok: 24 marca powinna się ukazać trzecia część "Nowej Energii", na której znajdą się dwie Wasze kompozycje - "La isla Bonita' oraz "Come to me". Dlaczego akurat te kawałki pojawią się na wspomnianej kompilacji? Kto podejmował decyzję i czy w ogóle mieliście na nią jakikolwiek wpływ?
Arek: Jasne, że mieliśmy. Producentem płyty jest Robert Kilen, który okazał się bardzo porządnym, otwartym i przede wszystkim konkretnym człowiekiem. On coś zasugerował, my to przedyskutowaliśmy. On patrzy na całą sprawę inaczej i my patrzymy inaczej. Robert dobierał utwory pod kątem marketingowym. Nie wiem, czy teraz bym wybrał inne kawałki. Chyba nie... Akurat dyskusji na ten temat właściwie nie było, gdyż zgadzaliśmy się z Robertem.
Przemek: Przedstawiliśmy mu pewien zakres numerów, które mogłyby pojawić się na tym wydawnictwie. Obie strony dokonały wyboru.
Mardok: Wrinkled Fred jest jedną z kilku polskich kapel, którymi zainteresował się Universal. W tej grupie znalazły się np. Ametria, Contra, Blow Job czy Dive 3D. Jak w ogóle doszło do Waszej współpracy ze wspomnianą wytwórnią?
Arek: Wszystko zaczęło się od pomysłu Tomka Lipnickiego (ex-Illusion, obecnie Acid Drinkers, przyp. red.). Wymyślił coś takiego jak Lipozone...
Przemek: Lipa stwierdził, że przyszedł czas zasilić rynek cięższym graniem. Chciał zainteresować wytwórnie grupą zespołów, które były mało znane. Chciał udowodnić, że te kapele wcale nie są gorsze od tych powszechnie rozpoznawalnych.
Arek: Chodziło zwyczajnie o świeżą krew. Nagraliśmy jeden czy dwa utwory. Także Ametria coś zarejestrowała. Jednak później to wszystko się rozpadło. Najwyraźniej sprawy miedzy Lipą i Universalem nie do końca się układały.
Przemek: Jak się okazało, Universal sam postanowił znaleźć człowieka, by pociągnąć ten projekt, bez względu na to czy Lipa będzie w tym uczestniczył czy też nie.
Mardok: Tym człowiekiem okazał się Robert Kilen?
Arek: Dokładnie.
Przemek: Gdy od całości odszedł Lipa, chcieliśmy się wycofać. Dlatego też rozwiązaliśmy umowę z Universalem. Po jakimś czasie zadzwonił do nas Robert.
Arek: Odnowiliśmy wspomnianą umowę. Początkowo dość sceptycznie podchodziliśmy do sprawy. Nieco się przekomarzaliśmy. Nie chcieliśmy, by wcześniejsza sytuacja się powtórzyła. Jednak wszystko wyszło bardzo fajnie. Wyszły trzy części "Nowej Energii", a na dwóch znajdują się nasze kompozycje.
Mardok: Zatem na jakich warunkach jesteście obecnie związani z Universalem?
Arek: Obecnie mamy podpisaną umowę na dwa kolejne kawałki. Nie jesteśmy w żaden sposób uwiązani.
Mardok: Zatem jest to coś w stylu umowy o dzieło?
Arek: Można tak to nazwać...Nie jest to żaden kontrakt płytowy.
Mardok: Pytałem o to nie bez powodu. Jeśli mnie pamięć nie myli, Arek Core (gitarzysta i wokalista Ametrii, przyp. red.) w jednej ze starych "Makakofonii", wspomniał, że Ametria przez jakiś czas mogła nagrywać, lecz nie wolno jej było nic wydawać. Odniosłem wrażenie, że te ograniczenia wynikały z umowy z Universalem. Czy podobnie ma się sprawa z Wrinkled Fred?
Arek: Wszystkie zespoły miały te same umowy. Istnieją jakieś teoretyczne ograniczenia, jednak według zapisu wszystko można uzgodnić i dogadać się.
Przemek: Gdy jesteś związany z Universalem, nie możesz nic wydać w innej wytwórni.
Mardok: Zatem wydanie materiału własnym sumptem pewnie nie wchodzi w grę...
Przemek: Raczej nie...
Arek: Początkowo ten okres miał trwać dwa lata.
Przemek: Ostatecznie skrócono go do jednego roku.
Mardok: A jesteście w ogóle zadowoleni z tej współpracy? Czy Waszym zdaniem wszystko kręci się tak, jak powinno?
Arek: Kręci się, jak najbardziej. Idziemy w dobrym kierunku. Być może cały angaż nie przekłada się na sprzedaż, jednak póki co jest to jedno z nielicznych, jeśli nie jedyne tego typu wydawnictwo, które odniosło pewien sukces.
Przemek: Pierwsza część "Nowej Energii" została nominowana do Fryderyków, zatem o czymś to świadczy. Tu nie było żadnych układów i znajomości.
Mardok: A czy Wasza współpraca z Universalem zaowocuje w końcu pełną płytą Fredów? Jak na razie nie dorobiliście się takiego wydawnictwa...
Arek: Teoretycznie miało to wyglądać tak, że dwóm najlepszym zespołom owa wytwórnia wyda płytę. I powoli sytuacja zaczyna się klarować, ale na razie chicho-sza (śmiech)
Mardok: A czy nie sądzicie, że w ten sposób wytworzy się jakaś wewnętrzna rywalizacja między zespołami? Wszystko sprowadziłoby się do wyścigu szczurów...
Arek: To nie jest sport. Tutaj nikt się nie ściga. Tzn. na pewno nie my, za innych się nie wypowiadam.
Mardok: Ale do tego wszystko się sprowadza...
Przemek: Nie ma mowy o żadnym wyścigu.
Arek; Często wspólnie gramy koncerty. Nie uważam innych kapel za rywali. Na przykład z Blow Job czasem wzajemnie pożyczamy sobie sprzęt.
Przemek: Nie wiem jak to wszystko będzie wyglądać, gdy zaczną się jakieś konkretne rozmowy z wytwórnią. Jednak wątpię, by coś się zmieniło.
Arek; Nikt nikomu nie robi koło pióra i nie rozsiewa żadnych plotek.
Mardok: Nie tak dawno Wrinkled Fred dorobił się video do utworu "La isla Bonita". Czy w związku z tym, że ten kawałek znalazł się na trzeciej części "Nowej Energii", propozycja nakręcenia klipu wyszła od Universalu, czy może zrobiliście go za własną kasę wyłącznie na użytek Wrinkled Fred?
Arek: Wszystko wyszło od Universalu. Myśmy grosza na to nie wyłożyli. Niesamowite, nie? (śmiech)
Przemek: Klip wyszedł naprawdę w porządku, jak na tak nisko budżetowe przedsięwzięcie.
Mardok: Sam klip jest zatem promocją wspomnianej składanki?
Arek: Zgadza się, jednak jakkolwiek by na to nie spojrzeć, jest to teledysk zespołu Wrinkled Fred.
Mardok: A czym sam projekt pod tytułem "Nowa Energia" sprawił, że o zespole zrobiło się głośniej?
Arek: Nie wiem. Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Jest pewna grupa osób, która jest na prawie każdym naszym koncercie, znają nasze teksty. A mamy taką zasadę, że rozdajemy nasze demówki na koncertach i to też procentuje.
Przemek: Nawet jeśli ta płyta ("Nowa Energia vol.1" przp. red.) nie zostanie w jakiś sposób nagrodzona, sam fakt jej ukazania się czymś jest.
Arek: Zobaczymy, co się wydarzy, gdy na rynku ukaże się trzecia część. Z tego co mówi Robert, ta płyta ma być najfajniejsza. Na płycie mają też być jakieś teledyski i inne multimedialne bajery.
Mardok: Czy jako Wrinkled Fred macie przebicie do mediów? Czy Waszym zdaniem jest się gdzie promować?
Arek: Ostatnio byliśmy u Hołdysa. Zresztą sam dobrze wiesz, że mało jest takich programów, dlatego fanie, że w takim MTV Classic jest człowiek, który ma swój autorski program. Można się u niego pokazać i zagrać. Jest też taki "Rower Błażeja" (śmiech).
Mardok: A kto załatwił Wam wjazd do tego programu? (zespół pojawił się tam 31.03.03, przp. red.)
Arek: Robert Kilen.
Mardok: Zatem gdyby nie "Nowa Energia", to nie pojawilibyście u Hołdysa czy w "Rowerze..."?
Przemek: Universal ani Kilen nie mają nic wspólnego z Hołdysem.
Mardok: Zatem jak wkręciliście się do Hołdysa?
Przemek: Nasz gitarzysta zaniósł nasz materiał do jego sklepu (muzycznego, przyp. red.). Na odzew czekaliśmy trzy lub cztery miesiące. On ma tyle tych płyt, że zwyczajnie trzeba czekać. Program został nagrany, klip puszczony, a my zagraliśmy jeden numer.
Mardok: W listopadzie stuknie Wam 8 lat, wiec nieco czasu już istniejecie. Do jakich wniosków dochodzicie, patrząc na dotychczasowe dokonania zespołu?
Przemek: Jestem zadowolony.
Arek: Ja również. Teraz dopiero widzę, że kiedyś nie mieliśmy o tym wszystkim zielonego pojęcia.
Przemek: Ani o graniu, ani o jakichkolwiek kontaktach, chociażby w mediach. A nawet jak nie będę nic miał z grania, to i tak będę to robił, bo lubię.
Arek: Nasza muzyka rozwijała się.
Przemek: Poszukiwaliśmy różnych patentów i brzmień. Nasz gitarzysta ma niezwykle nowatorsko nastrojoną gitarę. Na górze ma E1, niżej ma struny basowe, a później resztę. Jak Hołdys zobaczył ten strój, to wszystko sobie spisał.
Arek: Cały strój został przedstawiony i opisany w programie, wiec będzie można to zobaczyć.
Mardok: Jako że jesteś wokalistą, następne pytanie jest skierowane do Ciebie. Niektóre kawałki śpiewasz po angielsku, inne po polsku. Co o tym decyduje, sam tekst czy może także muzyka, pod którą jest śpiewany?
Arek: Różnie to bywa. Jednak samych polskich kawałków to mamy ze trzy lub dwa.
Przemek: Dwa i jedenk żarcik muzyczny.
Arek ...którego nie gramy zresztą... Dopóki nikt tego na mnie nie wymusi, będę pisał i śpiewał po angielsku. Dlaczego? Mówiąc najprościej, mam taką fazę i zaje... mi się to podoba. To że jestem Polakiem do niczego mnie nie zobowiązuje. Jakbym umiał, to bym śpiewał po chińsku.
Mardok: A czy jesteś autorem wszystkich tekstów?
Arek: Większości, ale nie wszystkich. Przemek czasami coś skrobnie.
Przemek: Ogólnie rzecz biorąc, pisanie należy do Arka. Czasami wspólnie podsuwamy mu temat, a on ma wolną rękę. Czasami ja skrobnę coś po polsku i daje to Arkowi, by zrobił z tym, co trzeba.
Arek: Jak ukaże się płyta, będzie wyraźnie napisane "muzyka i teksty: Wrinkled Fred".
Przemek: Nawet jeśli ktoś z nas jest autorem danego utworu w 90%, to przy rejestracji kawałka w Zaiks-ie wszyscy są wymienieni i na każdego przypada 20%. Tak się umówiliśmy i tak jest.
Mardok: Materiał "Sociological Plain Of Wrinklin' Research" opisaliście jako ciężką a zarazem nowoczesną muzę. Czy Waszym zdaniem Wrinkled Fred można w jakiś sensie wpisać w tę nową falę cięższego grania?
Arek: Myślę, że tak. Choć przyznam, że nienawidzę określenia "nu metal"...
Przemek: Ja zresztą też...
Arek: Jeśli miałbym nas zaszufladkować, to się zgodzę. Przecież nie gramy klasycznego heavy metalu czy czystego hardcor'a (śmiech). To jest jakaś mieszanka.
Przemek: Niektóre nasze kawałki podchodzą pod wspomniane nowoczesne brzmienie, ale np. ostatnio zrobiliśmy zwyczajną balladę, której bliżej do cięższego rocka.
Mardok: Na Waszym koncie są trzy demówki, oraz jedna zarejestrowana na własny użytek. Czy jest sprawą otwartą nabycie ich wszystkich?
Arek: Na koncerty wozimy przeważnie te ostatnie. Jakby ktoś bardzo się uparł, to nie ma problemu.
Przemek: Jeśli ktoś kontaktuje się z nami i pisze, że chciałby dostać nasz materiał, to go dostaje.
Arek: Obecnie mamy fazę na czyste rozdawnictwo naszych materiałów.
Przemek: Na festiwalu w Olecku zwyczajnie rozdaliśmy dwa czy trzy tysiące kaset, które pierwotnie przygotowaliśmy na odwołany Jarocin.
Mardok: Jakie zatem plany i cele stawia sobie Wrinkled Fred na 2003 r. i najbliższą przyszłość?
Arek: W tym roku, nie jest ważne w jaki sposób, chcemy nagrać i wydać pełny album. Nie jest istotne kto go wyda, my czy jakaś wytwórnia.
Mardok: Zatem obecnie ogrywacie jakiś nowy materiał?
Arek: Można tak powiedzieć.
Przemek: Jest kilka nowych i kilka starych numerów.
Arek: Powinniśmy zrobić jeszcze ze dwa, by za jakiś czas zbierać się do nagrania całości.
Mardok: Zatem w rachubę wchodzi tegoroczną jesień?
Arek: Chcielibyśmy wyrobić się przed końcem roku.
Przemek: Mamy w zapasie 50 godzin studia. Jest to nagroda, którą otrzymaliśmy na wygranej przez nas Rockowej Spartakiadzie w Rzeszowie.
Arek: Przez te 50 godzin pewnie wszystkiego nie nagramy, ale np. bębny...
Mardok: Gdzie zatem będziecie nagrywać?
Arek: Jeśli sami się do tego zabierzemy, to na pewno część zarejestrujemy w Boguchwale. Nagramy tam bębny. Jeśli zostanie nam nieco czasu, to może jeszcze gitary. Co do reszty, to jeszcze sami nie wiemy. Teraz możesz nagrywać w różnych miejscach, a później wszystko pięknie złożyć w całość.
Przemek: Teraz szykuje się nam kilka koncertów. Staramy się grać w całej Polsce. Nawet jakbyśmy mieli propozycję z takiego Berlina, to też byśmy tam pojechali. (śmiech)
Mardok: Zatem co rzeklibyście na koniec naszej rozmowy?
Przemek: Zapraszamy wszystkich na nasze koncerty.
Arek: Odwiedzajcie naszą stronę i piszcie (www.wrinkledfred.cjb.pl, wrinkledfred@yahoo.com, przyp. red.) Znajdziecie tam sporo naszych mp3.
Mardok: Dzięki za rozmowę.
Rozmowę z członkami grupy wrinkled fred przeprowdził Mardok