wywiad Mardoka z ...
Testorem
Mardok: Moglibyście mi powiedzieć, co działo się z grupą Testor od momentu pojawienia się Waszego ostatniego materiału "Garage 50%" aż do chwili obecnej? Zdaje sobie sprawę, że jest to ogólne pytanie, jednak nasza rozmowa potrzebuje jakiegoś punktu wyjścia.
Ważniak: Po wydaniu tego materiału chcieliśmy dużo koncertować i trochę tych koncertów zagraliśmy, jednak zdecydowanie mniej niż byśmy chcieli, a to z tego względu że sytuacja na naszym rynku jest taka, jaka jest i koncertów za dużo się nie da grać, na takich warunkach, na jakich byśmy chcieli.
Mardok: Na czym więc polegają rozbieżności miedzy Wami a organizatorami?
Ważniak: Zawsze powtarzam przy wszelakiego rodzaju wywiadach, że wkurza mnie fakt, iż zespół, który przyciąga ludzi na daną imprezę ma z tego przysłowiowe g..., a wszyscy pozostali, mówię o organizatorach i obsłudze, zarabiają na wszystkim, tylko nie zespół. Zespół ma satysfakcje z zagrania koncertu, a my tych koncertów dla satysfakcji zagraliśmy w życiu setki. Ludzie, którzy nas pytają, czemu nie nagrywamy kolejnej płyty, nie rozumieją faktu, że nie nagramy jej, jeżeli nam chociaż nakłady się nie zwrócą z...
Paweł: Z poprzedniej...
Ważniak: Właśnie, z poprzedniej płyty. W ogóle nie ma takiej możliwości. A sytuacja jest taka, że z kimkolwiek nie rozmawiasz o koncertach, to rozmowa zaczyna się od pieniędzy, czyli "zapłaćcie nam za sale i sobie grajcie koncert" albo "grajcie koncert za piwo, a jeśli ktoś przyjdzie, to się zobaczy..."
Mirek:...to może wejdzie w rachubę zwrot kosztów podróży.
Paweł: A to jest bardzo dobra opcja (śmiech), jeśli zwróci się nam koszty podróży. To jest niezwykle optymistyczna opcja (śmiech)
Robert: Jest jeszcze jedna opcja. Dzwoni się do klubu z informacją, że chętnie byśmy taki koncert zagrali i pan oznajmia, że owszem, bo za pół roku jest akurat wolne miejsce. Zatem patrząc w ten sposób, to może na 3 lata z góry powinniśmy zaplanować koncerty...
Ważniak: To może wygląda dość pesymistycznie, jednak zagraliśmy w Warszawie chyba 4 koncerty po wydaniu ostatniej płyty, więc sadzę, że promocja była dość dobra
Robert: I to dobre i duże koncerty, gdyż dwa razy graliśmy w Proximie i Stodole (warszawskie kluby muzyczne przyp. red.) oraz w DK Imielin.
Ważniak: Wiesz, granie dla samej satysfakcji mamy już za sobą. Jesteśmy już wiekowymi ludźmi. Obecnie w Warszawie jest dużo zespołów, które chętnie zagrają za browar. Tak więc...
Paweł: Żeby było jasne. Nie chodzi nam o zbijanie na tym jakiś kokosów. Chcielibyśmy, żeby był przynajmniej zwrot kosztów podróży, jakiś nocleg albo jedzenie.
Mardok: Zatem rozchodzi się o to, byście wyszli chociaż na zero?
Paweł: Tak, chociaż na zero.
Ważniak: Z tym jest problem, jeśli nie ma sponsora. A ze sponsorem obecnie jest w każdej branży do kitu, gdyż nawet najwięksi maja problemy z pozyskaniem pieniędzy. Dlatego też gramy mało koncertów. Wiemy, że zespoły, które grają więcej koncertów, maja określone zaplecze, czyli firmę która robi im jakąś trasę koncertową. Albo są to młode zespoły, które są żądne krwi i zagrają wszędzie za byle co...
Wiesiek:...i jeżdżą na własny koszt...
Paweł: Można się podłączyć do tzw. gwiazdy, tylko propozycja jest typu "śpicie w stodole, jecie za własne, a tak w ogóle to możecie nam buty czyścić"
Ważniak: A ten etap też mamy już za sobą, więc, że tak powiem, nie chcemy równać w dół, tylko w górę. W związku z tym wolimy ten czas spożytkować na robienie nowego materiału, a nie na...mówiąc brzydko...wajchlowanie powietrza...
Mardok: Jak zatem wyglądała promocja "Garage 50%", nie licząc wspomnianych 4 koncertów i wizyty w "Makakofonii"?
Ważniak: Uderzaliśmy do wszelkich możliwych rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych, w których moglibyśmy się zaprezentować. A w związku z tym, że tych stacji i rozgłośni jest jak na lekarstwo, to byliśmy w Trójce, w Vivie, , w "Makakofonii", Radiu Grodzisk i w innych rozgłośniach regionalnych.
Paweł: Nawet w "Rowerze Błażeja" (śmiech)
Ważniak: Były to działania medialne na "szeroką" skale, które wykonaliśmy swobodnie sami, których nie musiała za nas wykonywać firma, wydając nie wiadomo ile pieniędzy...Jednak najśmieszniejsze jest to, że nie ma się gdzie reklamować...Zwyczajnie muzyczne zaplecze medialne jest do kitu w tej chwili.
Robert: Prawda też jest taka, że środki też mamy ograniczone, wiec nie możemy wszystkiego wydać na reklamę.
Ważniak: I tak sporo pieniędzy z własnej kieszeni wydaliśmy na nagranie płyty. Błędem było chyba to, że nie udało nam się uzbierać więcej pieniędzy, bo powinniśmy zrobić teledysk do ostatniego materiału.
Paweł: Teledysk powstałby pewnie o wiele wcześniej, gdyby było go gdzie puszczać, gdyby poniesione z tego tytułu koszty miały szansę się zwrócić, chociażby medialnie. Żeby to leciało powiedzmy w "30 Tonach" czy TVP 1.
Mardok: A może zamiast kręcić od podstaw, pozbieralibyście, jeżeli oczywiście macie taką możliwość, urywki np. z Woodstocku?
Robert: Do tego trzeba by mieć prawa
Ważniak: A do tego prawa mają poszczególne firmy. Chociaż, gdyby pogadać z Jurkiem (Owsiakiem przyp. red.),to pewnie nie byłoby z tym żadnego problemu.
Problem jest z tym , że te wszystkie działania są bardzo czasochłonne , a nie mamy tego komfortu, żeby poświęcać swój cały czas na działania promocyjne.
Dlatego planujemy w niedalekiej przyszłości zatrudnić menagera, zatem walcie do nas drzwiami i oknami.
Robert: Potrzebujemy osoby, która by rozładowała nieco nasze obowiązki.
Wiesiek: Człowieka z szerokimi plecami w branży muzycznej.
Mardok: To może przejdźmy teraz do czegoś weselszego. Z jakim przyjęciem, Waszym zdaniem oczywiście, spotkał się materiał "Garage 50%"?
Wiesiek: A to ma być weselsze? (śmiech)
Paweł: Na przyjęciu było 300 osób (śmiech)
Robert: A tak poważnie mówiąc, to nie mamy powodów do narzekania, gdyż materiał, który znalazł się na płycie, wcześniej wykonywaliśmy już na koncertach i jakby badania opinii publicznej prowadziliśmy przed nagraniem tego materiału. Tak więc nagranie tej płyty było zamknięciem pewnego etapu działalności. Ludzie chcieli też posłuchać sobie tego nie tylko na koncercie, ale i w domowym zaciszu.
Paweł: Nie ukrywajmy, CEBOS niczym innym nie zajmował się przez ostatnie pół roku (śmiech)
Mirek: Ostatnio przeglądałem naszą stronę, a dokładnie księgę gości, wiele osób pytało się kiedy wystąpimy. Pisali, że fajną płytę nagraliśmy. W każdym bądź razie odzew był, i to całkiem dobry.
Ważniak: Na pewno odzwierciedleniem tego jest zawsze sprzedaż płyty. Sprzedajemy je za pośrednictwem naszej strony i na koncertach, a ludzie kupują ten materiał.
Robert: Tyle że z koncertami to jest tak, że na przychodzą na nie głównie ludzie młodzi, którzy bazują na pieniądzach otrzymanych od rodziców. Tak więc wydając kasę na bilet i ze dwa browary, nie mieli już ma płytę. Często było tak, że chcieli ją kupić, ale nie mieli już forsy, a my niestety nie jesteśmy instytucją charytatywną, choć i tak całkiem sporo tych płyt rozdaliśmy...
Ważniak: Cena 20 zł za płytę nie jest zbyt wygórowana. Mnie indywidualnie irytuje to , że niektórzy ludzie przegrywają nasze płyty. Zdaje sobie doskonale sprawę, że jeżeli my sprzedaliśmy X płyt, to i tak 2 lub 3 razy tyle weszło ich w drugim obrocie. Ten fakt nie dziwi, jeśli płyta jakiegoś zespołu kosztuje 40 czy 50 zł, ale jeśli za CD płaci się 20 zł...Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że to jest nasza krwawica, tam wpakowane są nasze pieniądze po to tylko, żeby ludzie mogli nas posłuchać. My nie musieliśmy nagrywać, bo my znamy ten materiał i potrafimy go zagrać o każdej porze dnia i nocy. Robimy to dla fanów, by mogli kupić tę płytę, bo ciągle nas pytano, "kiedy wydacie nową płytę?". Część osób ją kupiło, a część ma nas najzwyczajniej w...dupie.
Robert: Reasumując, nie mamy powodów do narzekania. Oczywiście, gdyby sprzedaż płyty była poparta działaniami medialnymi, czyli reklamą w radiu i telewizji.
Mirek: Dużo koncertów...
Robert: Drugi aspekt to ten, że zwyczajnie brakuje audycji, promujących taką muzykę...
Paweł: No cóż, nie wiem kto dokładnie ustalał, ludzie czy pismo, jednak w plebiscycie pisma "Gitara i Bas" na najlepszą płytę roku 2001 zajęliśmy 4 miejsce.
Mardok: Jest to dość niezła rekomendacja...
Ważniak: Cieszy nas to, że ludzie z branży nas tak ocenili. Optymizmem napawają też pochlebne recenzje z pisma "Tylko Rock".
Mardok: Gdzieś znalazłem informacje, że Wasz wcześniejszy materiał "Crossing The Flatline" miał być zapowiedzią, swego rodzaju preludium, do tego, co miało się znaleźć na następnej płycie, czyli obecnej "Garage 50%". Czy Waszym zdaniem pierwszy materiał rzeczywiście jest zapowiedzią drugiego?
Ważniak: Sytuacja wygląda zupełnie inaczej, gdyż "Crossing The Flatline" było zapowiedzią materiału, który chcieliśmy wydać w kooperacji z jakąś wytwórnią muzyczną. Wysłaliśmy "Crossing..." do wszystkich wytwórni nagraniowych w naszym kraju, jednak nikt nie był zainteresowany współpracą?!. Tak więc stwierdziliśmy, że nie stać nas samych na wydanie zupełnie nowego materiału, zatem zmiksowaliśmy "Crossing..", nagraliśmy 4 dodatkowe utwory i wydaliśmy to jako płytę garażową.
Paweł: W ten oto sposób rozwiązuje się zagadka tytułu "50%"...
Ważniak: Ludzie chcieli naszej płyty, gdyż od wydania poprzedniego albumu minęło 6 lat. Zatem tak jak mogliśmy, tak ją ludziom przekazaliśmy. "50%" jest dlatego, że gdybyśmy mieli więcej kasy , to mogliśmy to dwa razy lepiej zrobić.
Mardok: Testor może się pochwalić niemałą dyskografią. Myśleliście kiedyś o tym, by "doedukować" Waszych młodszych fanów jakąś zremasterowaną kompilacją, by mogli usłyszeć, jak zmieniała się Wasza muzyka pod wpływem czasu i zmian personalnych?
Paweł: Częściowo taki przekrój mają na koncertach, gdyż wracamy do starych kawałków np. z płyty "Ruiny".
Ważniak: Testor istnieje, żeby nie skłamać...
Robert:...74 lata (śmiech)
Ważniak: Albo i dłużej, wiec muzyka ewaluowała od tego czasu dość drastycznie, tak jak zmieniali się ludzie w zespole. Jednak nie jest powiedziane, że na 15-lecie zespołu taki materiał nie powstanie, na którym będą np. 3 utwory z "Tormentu", 2 kawałki z "Through The Back Door" czy jeden z "Ruin". Jednak jest potrzebny na to czas i środki.
Mardok: A skoro mówimy o kompilacjach. Jak oceniacie z perspektywy czasu płytę "Imieliński Rock", na której znalazły się 2 Wasze utwory. Czy cel promocyjny został osiągnięty?
Ważniak: Dla nas nie.
Paweł: To się rozeszło w iluś tam egzemplarzach i jest to jakaś reklama dla zespołu. Jednak nie do końca taka, jakiej mogliśmy się spodziewać.
Mardok: Czego się zatem spodziewaliście?
Wiesiek: Myśleliśmy, że ten materiał pójdzie po branży muzycznej lub okołomuzycznej. Jednak wszystko rozeszło się bardziej po branży towarzyskiej. Gmina wyłożyła na to jakieś środki finansowe i dostała grzecznościowo nieco płyt, by nasycili swoją próżność, by mogli mówić, że gdy byli przy władzy to jakimś małolatom sypnęli trochę grosza.
Paweł: Jak wiadomo plany były szczytne. W założeniu miało to pójść do rozgłośni radiowych i wytwórni fonograficznych.. Jednak nie wiem do końca, co się z tym stało. W każdym razie oddźwięku z tej strony nie było.
Wiesiek: Możliwe, że branża nie była tym zainteresowana...
Mardok: Zatem płyta przeszła zupełnie bez echa?
Ważniak: Dla nas tak. Nie wiem jak dla innych zespołów. Może inni na tym skorzystali, jednak my nie.
Mardok: W '98 i '99 r. graliście na Przystanku Woodstock, a Wasz utwór o tym samym stał się swojego rodzaju wizytówką zespołu, otwierając też wejścia TVP. Czemu w tym roku nie pojawiliście się w Żarach? Wynikało to z braku oferty, czy może dwukrotne pojawienie się na festiwalu w ciągu ostatnich 5 lat nie wyglądałoby dobrze?
Ważniak: My byśmy bardzo chętnie zagrali 3, 4 czy nawet 5 razy, gdyż jest do duża reklama dla kapeli. Jednak idea tego festiwalu polega na umożliwieniu prezentacji zespołom szerzej nieznanym. W związku z tym z naszej rozmowy z Jurkiem wyszła decyzja o odpuszczeniu sobie z rok czy dwa, gdyż chętnych jest tyle, że to się w głowie nawet nie mieści.
Mirek: A warto wspomnieć, że festiwal skrócono o jeden dzień...
Robert: Jurek po prostu nie jest w stanie, pomimo nawet największych sympatii, wszystkim dogodzić. I tak jesteśmy mu wdzięczni, że mogliśmy tam zagrać dwa razy pod rząd .
Ważniak: Niewykluczone, że np. w 2003r. tam zagramy.
Mirek: Z naszymi występami na Woodstocku związana jest dość sympatyczna anegdota. Przed naszym koncertem publiczność bawiła się butelkami, wybijali różne rytmy. Rok później jacyś ludzie spotkali Pawła i pytali się kiedy zagramy. Odpowiedział, że za jakieś pół godziny. Kolesie szybko gdzieś pobiegli, mówiąc do reszty "Szykujcie butelki, bo za chwile będą grać". Tymi też butelkami wystukiwali rytm na naszym koncercie.
Ważniak: Było to niesamowite uczucie. Graliśmy "Przystanek Woodstock", a jakieś 100 tys. ludzi wystukiwało rytm utworu...
Mardok: A któryś z Was pofatygował się do Żar w tym roku?
Paweł: Nie, gdyż byliśmy mocno zajęci. Realizowaliśmy plany matrymonialne...
Ważniak: Wiązaliśmy się.
Mardok: Czy Waszym zdaniem sprowadzanie na ten festiwal renomowanych zespołów zachodnich, nawet grających za darmo, nie zabiłoby pierwotnego ducha Przystanku Woodstock?
Mirek: Jest to delikatne komercjalizowanie całej imprezy.
Paweł: Wydaje mi się, że rozumiem idee Jurek Mówi, że jest to forma podziękowania za udział w akcji WOSP. Zatem stara się zrobić wszystko co w jego mocy, by tym ludziom jak najwięcej tej radochy sprawić. Sprowadzenie gwiazdy jest swego rodzaju bonifikatą, bonusem.
Robert: Ja widzę tu jeszcze jeden aspekt. Na razie Przystanek Woodstock jest imprezą znaną przede wszystkim w Europie Wschodniej. Może właśnie sprowadzanie gwiazd zagranicznych sprawi, że ta impreza urośnie do wymiaru międzynarodowego i zaczną przyjeżdżać ludzie nawet ze Stanów, by zobaczyć koncert, który równie dobrze może konkurować z prawdziwym Woodstockiem.
Paweł: Lub z Roskilde. A tak poza tym jest to pokazanie, że jest zapotrzebowanie na muzykę rockową. Nie ma może na to pieniędzy, nie ma promocji, ale ludzie wyraźnie chcą tego.
Ważniak: Tu właśnie wychodzi sprawa, o której my mówimy, a o której nie mówi się w mediach. Wytwórnie muzyczne nie promują naszej muzyki, w sensie krajowej, ponieważ im się to nie opłaca. Mają wypromowany zachodni produkt, na który nie muszą wykładać kasy. Zarabiają na tym wystarczająco dużo, by mieć nasz krajowy rynek w głębokim poważaniu.
Paweł: W ogóle dziwi mnie ta cała sytuacja. Słuchałem kiedyś wywiadu, mówiącego dlaczego płyty są takie drogie. Przedstawiciel pewnej dużej wytwórni płytowej stwierdził, że polskie płyty muszą być na tyle drogi, żeby ludzie kupowali płyty zagraniczne, bo to ma się sprzedawać. Ja tego nie rozumiem. Dobrym przykładem jest tu Szwecja, która zainwestowała w rodzimą produkcję i płyty stały się dużo tańsze. Przez to właśnie wypromowali wielu swoich artystów, znanych obecnie na całym świecie. Patrząc na dłuższy okres czasu im się to opłaciło.
Wiesiek: Problem w tym, że największe polskie firmy są wykupione przez te zachodnie, ich rola ogranicza się do bycia "filialnią". Dlatego też oni nie będą czymś takim zainteresowani...
Mardok: Nie będę chyba w błędzie, jeśli stwierdzę, że w Waszej muzyce dość istotną rolę odgrywają teksty. Pawle, czy jesteś odpowiedzialny za całość dotyczącą tej kwestii?
Paweł: Tak.
Mardok: Wspominam o tym celo, gdyż znam osobiście osobę, na którą tekst utworu "Pustka" wywarł spory wpływ, pozytywny rzecz jasna. Czy pisząc teksty do różnych utworów, myślałeś ze masz w ten sposób pewnego wpływ na Waszych fanów, bądź co bądź, ludzi przeważnie młodych.
Paweł: Na pewno. Dzielę się po prostu swoimi odczuciami i wrażeniami, które w danym momencie gdzieś tam we mnie siedzą. Praktycznie każdy z tych tekstów jest jakąś częścią mojego życia. Zdaje sobie sprawę, że one mają przesłanie, które może oddziaływać na ludzi. Cieszę się jeśli jest to działanie pozytywne. Jeżeli to zmusza do myślenia, to jestem bardzo ucieszony. Bardzo dziękuję.
Mardok: Czy po zniknięciu z ramówki Radiostacji takich programów jak "Ciężki Wtorek" Anzelmy , "Radia Przystanek" czy "Makakofonii" znaleźli się ludzie chętni do puszczania Waszej muzyki?
Ważniak: Ewentualnie w Trójce Tomek Żąda puszcza tego typu muzykę. W Radiu Dla Ciebie jest Marek Wiernik. Wiem, że w radiu Jazz jest od jakiegoś czasu blok rockowy i oni też puszczają tego typu muzę.
Paweł: Kiedyś jeszcze była taka forma promocji, w której my też uczestniczyliśmy, to był "Tort Orzechowy" Artura Orzecha w Radiu Dla Ciebie, gdzie można było na żywo się zaprezentować.
Robert: Jednak tak naprawdę to jest zaledwie namiastka...Biorąc pod uwagę wszelkie audycje, gdzie jestem w stanie usłyszeć 15 razy utwór zespołu Wilki, który nota bene lubię, ale tutaj mówię o proporcjach. Trudno się zatem później dziwić, że zespół Wilki sprzedał płyt X, a zespół Testor sprzedał płyt Y, przy czym Y jest diametralnie mniejszy od X. Nie ulega zatem wątpliwości, że media mają wyraźny wpływ na sprzedaż płyt.
Paweł: Dziwie się trochę faktowi, że praktycznie wszędzie na Zachodzie powraca się do rocka, zwłaszcza w Stanach, a u nas gdzieś to zatwardzenie jeszcze istnieje. Promuje się właściwie tylko popową papkę. To potwierdzają programy szukające, powiedzmy, nowych talentów. Nie szuka się nikogo charakterystycznego. Szuka się kogoś, kogo będzie można na popową miazgę przerobić. Dodam tylko, że czytałem ostatnio wywiad z zaprzyjaźnionym zespołem Dive 3D. Otóż ja osobiście uważam Monikę (wokalistka Dive 3D przyp. red.) za jedną z najlepszych polskich wokalistek rockowych, jednak ona się nie dostała do programu "Idol". Najwyraźniej była zbyt charakterystyczna.
Wiesiek: Charakterystyczna w tym sensie, że nie można było jej przerobić...
Mardok: Czy po upływie ładnych paru lat grania możecie dziś stwierdzić, że zespół Testor wyrobił sobie własny, niepowtarzalny styl grania?
Mirek: Oooo jak najbardziej. Zawsze mieliśmy swój styl. Każdy nam mówił, że słuchając nasze muzyki, wiedział, że słucha Testora. Nie ma żadnych podobizn....(w tym momencie cała piątka wybuchła wielkim śmiechem)
Wiesiek: Mirek oczywiście się tu trochę nabija. Jednak wiele osób mówiło mi, że mamy swoje zagrywki, swoje przejścia.
Robert: Każdy z nas ma swój gust i pewne rzeczy przypominają mu inne. Nie da się uniknąć porównań i szufladkowania. Jest to zwyczajnie rzecz normalna, wiec ja się nie dziwie, że jednej osobie przypominamy Sepulturę, innej Red Hot Chilli Peppers, jeszcze innej Panterę. Te wszystkie osoby mają jakby do tego prawo. Nam się wydaje, że robimy to, co robimy. Każdy z nas czuje tą muzykę na swój sposób, jednak suma tych wszystkich upodobań tworzy całość zwaną Testor.
Ważniak: Nie ma możliwości uniknięcia porównań, jednak staramy się być oryginalni na swój sposób.
Mardok: A czym zajmujecie się obecnie? Tworzycie jakiś nowy materiał, czy może pracujecie nad jakimś nowym coverem?
Paweł: Miałeś dziś okazję posłuchać dwóch zalążków. (załapałem się na końcówkę próby zespołu przyp. red.)
Ważniak: Coverów na razie nie robimy, gdyż mamy ich pokaźny zestaw. Jednak nie,
przepraszam. Zrobiliśmy jeden cover, jednak nie prezentowaliśmy go szerszej publiczności. Może na najbliższym koncercie go wykonamy. Mamy też w głowie dwa kolejne utwory i dużo nowych pomysłów. Podejrzewam, że będziemy robili coś nowego z zamiarem wydania, jednak na innych warunkach niż "Garage 50%". Zwyczajnie nie wiemy, kiedy ukarze się następny materiał. Będzie to zależało od bardzo wielu rzeczy.
Mardok: A jak obecnie wygląda Wasza aktywność koncertowa?
Robert: W tym momencie trwa przestój, który był związany ze zmianą stanu cywilnego niektórych z nas. Zagraliśmy kilka koncertów w Warszawie i jakby nie chcemy ciągle pojawiać się w stolicy z tym samym materiałem, wiec w przypadku stolicy chcemy troszkę odczekać, zrobić kilka nowych numerów i dopiero z nimi pojawić się na scenie. A co do Polski co na razie trudno powiedzieć. Wszystko zależy od tego, gdzie będą nas chcieli i czy zaproponują nam takie warunki, o jakich wspominaliśmy wcześniej.
Mardok: Zatem w chwili obecnej nie prowadzicie żadnych rozmów dotyczących występu poza Warszawą?
Ważniak: Oczywiście, że prowadzimy. Jest ich multum. Tyle że wszyscy rozmawiają z Tobą na zasadzie "To za ile możecie zagrać?" Ja pytam "A za ile można?" i słyszę odpowiedz "Najchętniej za browca". I w tym momencie rozmowa się kończy.
Paweł: Znani jesteśmy z tego, że rozkładamy się ze sprzętem dosłownie w 5 minut. Ludzie nie muszą na nas czekać pół godziny, czy godzinę. Jest to pewien wyraz szacunku dla ludzi z naszej strony. Nie chcemy grać jakieś wielkiej gwiazdy, na którą trzeba godzinami czekać.
Ważniak: Szybko i sprawnie się instalujemy i gramy, co mamy zagrać. Wszyscy się cieszą.
Mardok: Jasna sprawa. Jakieś przesłanie na koniec nasze rozmowy?
Paweł: Ludzie, kupujcie płyty. (śmiech)
Robert: Przede wszystkim zapraszamy na naszą stronę (www.testor.prv.pl przyp. red.), za pośrednictwem której można kupić naszą płytę.
Mardok: Dzięki wielkie za rozmowę i życzę powodzenia.
Rozmowę z członkami grupy testor przeprowdził Mardok