Stubbing Westward
Służący w marynarce dziadek Andrew Kubiszewskiego, po wojnie trafił do Stanów Zjednoczonych, tak jak dziadek Waltera Flakusa, profesor. Ich wnukowie grają w jednym zespole: Stabbing Westward, który 2 września kończy trasę po Ameryce i po krótkiej przerwie, przez trzy tygodnie koncertował będzie w Europie. Podobno chcieliby wystąpić w Polsce.
Co wydarzyło się podczas trzyletniego okresu od wydania "Darkest days" do dziś?
Po wydaniu "Darkest days" skoncentrowaliśmy się na pisaniu materiału na kolejną płytę, lecz przeszkodziły nam w tym nieoczekiwane zmiany. Jedną z nich była zmiana wytwórni. Amerykańska Columbia Records pozbyła się wszystkich zespołów, które sprzedały mniej niż pięć milionów nośników. Nie rozwiązali umów z Marią Carey czy Barbarą Steisand natomiast postanowili pozbyć się między innymi nas. Poinformowali o nie przedłużeniu kontraktu w dniu gdy zamierzaliśmy wejść do studia by nagrać to co ukazało się ostatnio. Ta decyzja zapoczątkowała całą lawinę wydarzeń, które zmieniły nasze życie. Najpierw nie mieliśmy, przez piętnaście dni, podpisanego kontraktu z jakąkolwiek wytwórnią, która pozwoliłby nam nagrać przygotowany materiał. Wtedy zadzwonił do nas Clif Coltrely, facet który jeszcze przed Columbią chciał podpisać z nami kontrakt dla wytwórni Relatyvity. Powiedział, że obecnie pracuje dla Catch Records, i potrzebuje jakiegoś rockowego zespołu. My na to, że mamy materiał na płytę, w którą nie chciała zainwestować Columbia i czy chce go posłuchać. Zagraliśmy mu to, spodobało się i mogliśmy kontynuować prace nad płytą. Czyli rok z okładem upłynął na komponowaniu, później około dwóch miesięcy trwało dogadywanie się z Catch. Po rozwiązaniu umowy z Columbia straciliśmy dawnego producenta lecz dzięki Bogu pojawił się nowy - Ed Buller. W tym samym czasie odszedł od nas poprzedni gitarzysta i Ed zaproponował cizia z Nowego Jorku Derreka Hawkinsa. Te wszystkie nieszczęśliwe zbiegi okoliczności spowodowały opóźnienia, ale kiedy już wszystko poukładaliśmy w około sześć tygodni nagraliśmy album. W niesamowitym miejscu, gdzie zarejestrowano wiele doskonałych płyt, Plant Studios w Sosalido, niedaleko San Francisco. Czyli po uporządkowaniu wszystkich naszych spraw prace nad albumem ruszyły z kopyta i tak naprawdę pochłonęły niewiele czasu. Teraz po zakończeniu nagrań i zadowoleniu z efektu, nie mogę doczekać się pracy nad kolejnym albumem.
Możesz wyjaśnić przyczyny odejścia poprzedniego gitarzysty.
Pociągał go ciężki styl. Czterech z nas opracowywało repertuar, natomiast on skłaniał się w stronę bardzo ciężkiego brzmienia reprezentowanego przez Toola i nie współgrało z tym o co chodziło pozostałym. Wciąż jesteśmy przyjaciółmi, lecz obecnie gra w kapeli o nazwie Ear Shot podobnej do Toola, a ich album za kilka tygodni pojawi się w Stanach. Czyli gra to co chciał tylko w innym zespole.
Rozumiem. Czy teraz jesteście zadowoleni ze swojej muzyki i nowego gitarzysty? Nie wymieniacie go przecież jako członka zespołu. W opisie do Darkest Days wymienialiście pięć osób tworzących zespół natomiast obecnie tylko cztery, a nazwisko gitarzysty pojawia się jako dodatek. Czy to oznacza, że nie jest on członkiem Stabbing Westward?
Początkowo Derrek Hawkins miał jedynie grać na gitarze i komponować utwory na tę płytę, natomiast z biegiem czasu zaoferował dalszą współpracę. Powoli staje się częścią zespołu. Myślę, że kocha wolność związaną z nienależeniem do grupy, ale brał udział w tworzeniu, weźmie udział w trasie oraz sukcesach kapeli. Myślę, że za jakiś czas zechce zostać pełnoprawnym członkiem zespołu. Lecz do tej pory nie był z nami w trasie, teraz będzie, ale przedtem nie był. Zmieni się całe jego życie. Cały czas mieszkał w Nowym Jorku, niewiele podróżował i nie wiedział czy jest gotowy na takie zmiany jakie niesie ze sobą zostanie pełnoprawnym członkiem zespołu rockowego. Mamy nadzieję, że na taki krok się zdecyduje.
Czy możesz opowiedzieć mi o wkładce do płyty, przede wszystkim dlaczego nie wydrukowaliście tekstów i kto jest na okładce?
Na okładce jest modelka z Los Angeles, która gdy ją wybrano okazała się być bardzo konserwatywna i obawialiśmy się, że przez to okładka nabierze takiego charakteru. Lecz fotograf uspokoił nas mówiąc, że tak naprawdę laska jest nieźle odjechana i żebyśmy pozwolili im robić swoje. Faktycznie kiedy zobaczyliśmy zdjęcia z sesji naszą reakcją było stwierdzenie: o kurcze, co jej się stało?!, gdyż wyszła dużo bardziej seksownie niebezpieczna niż się spodziewaliśmy widząc pierwsze zdjęcia. Byliśmy zadowoleni, bo wyszło to bardzo fajnie. Mrocznie oraz dziwacznie. Niektórzy nie są w stanie stwierdzić czy jest mężczyzną czy kobietą czego nie rozumiem, gdyż dla mnie jest wystarczająco kobieca. Natomiast co do tekstów, postanowiliśmy ich tym razem nie drukować, by ludzie bardziej się na nich skoncentrowali i w nie wsłuchali. Na poprzednich płytach drukowaliśmy teksty i wiele osób ich nie czytało lub nie słuchało, bo je mieli. Dlatego obecnie wybraliśmy drogę przewrotnej psychologii, może nie powinniśmy ich drukować i tym zmusić do wsłuchania się w nie.
Czy możesz przybliżyć historię grupy, tym z moich słuchaczy, żołnierzom Makakofonii, którzy nie wiem jak to możliwe, ale jej nie znają. Może są tacy, którzy nic nie wiedzą o Stabbing Westward.
Powstaliśmy w 1986 w Chicago w stanie Illinoi, a tamtejsza ówczesna scena była reprezentowana przez bardzo fajne kapele takie jak Jesus Lizard, Ministry, Smashing Pumpkins oraz nas. Wszyscy występowali w klubach i tworzyli własną muzykę, byli różnorodni oraz agresywni. Grupę założyli Walter i Chris, ja przyłączyłem się po przeprowadzce do Chicago, od tego czasu budowaliśmy skład grupy, który zmieniał się na przestrzeni lat. Na początku pojawił się, odpowiedzialny za brzmienie gitar w wytwórni Wax Tracks Steward Zackmen, na perkusji grał znajomy Waltera i Chrisa z collegu, mieszkający w Chicago Dave Siko. Ta piątka tworzyła Stabbing Westward i koncertowała w klubach, również zarejestrowała cztery pierwsze utwory. Wysłaliśmy je do niezależnych wytwórni, a jedna z nich podpisała kontrakt ze Smashing Pumpkins, nami oraz kilkoma innymi zespołami. Wkrótce potem weszliśmy do studia by zarejestrować pierwszy album Ungod, który ukazał się w 1994 roku. Później koncertowaliśmy przez osiemnaście miesięcy promując album w całych Stanach, Kanadzie, na festiwalu w Reding oraz innych miejscach w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii, Holandii czy Francji. Zaraz potem wróciliśmy by rozpocząć prace nad drugą płytą Wither Blister Burn Plus Peel. Wtedy okazało się, że nie pasujemy do naszego gitarzysty Stewarda i perkusisty Davea Siko, z którymi nagraliśmy Ungod. Przyjęliśmy do składu, obecnego perkusistę, Andrew Kubiszewskiego i wszyscy czterej byliśmy odpowiedzialni za partie gitar na Whither Blister Burn Plus Peel, która ukazała się, Boże to było tyle lat temu, w 1998, 1997 roku?! W każdym razie po jej wydaniu koncertowaliśmy przez czternaście miesięcy. By po powrocie z trasy nagrać Darkest Days z udziałem gitarzysty, który towarzyszył nam na koncertach Marcusem Eliopulosem, który jak wiadomo odszedł, by zająć się swoimi sprawami w zespole Ear Shot, gdy my nagrywaliśmy najnowszą płytę Stabbing Westward z Derrekiem Hawkinsem na gitarze.
Najważniejsze pytanie Makakofonii to jakie zespoły z okresu lat sześćdziesiątych - siedemdziesiątych wywarły największy wpływ na waszą twórczość.
Z tamtego okresu najchętniej słuchamy T-Rex, wczesnego Davida Bowie, The Doors, Stonesów lecz tych bardzo wczesnych z lat sześćdziesiątych, może początku siedemdziesiątych oraz Zeppelinów. Na takiej muzyce się wychowaliśmy i po latach daje ona o sobie znać w naszej twórczości. Na przykład w trakcie prac nad ostatnim albumem nie korzystaliśmy z komputerów, co w naszym przypadku jest rewolucyjną zmianą. Dlatego wszystko jest takie żywe i organiczne, ponieważ eksperymentowaliśmy z muzyką.
Gdy pracujesz z komputerem on podporządkowuje sobie muzykę, czuwając nad równością oraz brzmieniem, dlatego nie ma miejsca na improwizację. Rezygnując z komputerów chcieliśmy improwizować, nagrywaliśmy różne wersje utworu, poszukując tej najbardziej nam odpowiadającej, dlatego wszystko jest takie luźne pełne nowego tchnienia, co osiągnęliśmy sięgając do naszych muzycznych korzeni.
Co w takim razie sądzisz o dzisiejszej muzyce amerykańskiej, co ci się podoba, a czego nienawidzisz i nie możesz znieść?
Nie ma czegoś czego bym nie znosił. Spośród amerykańskich grup słuchamy ostatnio kapeli Ours, doskonałego zespołu rockowego, jeśli pojawią się w Polsce zobaczcie ich koniecznie. Kolejny zespół to A Perfect Circle, osobny projekt wokalisty Toola, również doskonała kapela. Inne zespoły, których słuchamy to Seagor Ross z Islandii oraz Elbow z Manchesteru w Anglii.
Rozmowę przeprowadził Piotr Makak Szarłacki