Rammstein
Dlaczego najnowszą płytę nagraliście we Francji, a zmiksowaliście w Szwecji. W Niemczech nie macie do tego warunków?
Studia są dobrze wyposażone, natomiast nie ma dobrych inżynierów dźwięku. Po za tym lubimy podróże i ciepłe kraje dlatego wybraliśmy południe Francji. Ulokowaliśmy się w bardzo fajnej winnicy z zabudowaniami z okresu średniowiecza, gdzie znajduje się bardzo znane studio, w którym Pink Floyd nagrywali płytę The Wall. Wybór miejsca miał pozytywny wpływ na nagrania. Później udaliśmy się do Szwecji ponieważ żyją tam akustycy, którzy są w stanie dobrze zmiksować naszą płytę. Ponieważ doskonałe brzmienie ma dla nas kolosalne znaczenie, a nie znamy w Niemczech ludzi mogących je nam zapewnić, szukamy więc w innych krajach.
W jaki sposób zdobyliście Amerykę?
Pierwszym krokiem było umieszczenie naszego nagrania na ścieżce dźwiękowej Zaginionej autostrady Davida Lyncha. Następnie wielki sukces w stacjach radiowych oraz MTV odniósł utwór Du Hast. Wtedy mogliśmy zagrać tam wielką trasę, aby pokazać jak wypadamy na koncertach i zdobyć nowych fanów. Pomógł nam w tym również ogień - symbol energii płynącej ze sceny, który jest nieodłączną częścią naszych koncertów. Przyszedł taki czas w historii zespołu, że na scenie pojawił się ogień, długo dopracowywaliśmy szczegóły tego przedsięwzięcia, aż stał się on najważniejszym, symbolizującym ból, elementem naszych występów.
Na najnowszej płycie znalazły się partie smyczków. Jak rozwiążecie tę kwestię właśnie na koncertach?
Dobre pytanie. Nie zamierzamy, jak dinozaury rocka, pałętać się po scenie z towarzyszeniem całej orkiestry dlatego te partie będą grane z samplera. Natomiast w trakcie nagrań woleliśmy wykorzystać żywe smyczki ponieważ dużo lepiej brzmią niż wgrywane. Na scenie nie ma miejsca dla całej orkiestry dlatego może zaprosimy ich raz, na zakończenie trasy.
Jak wygląda proces tworzenia w Rammsteinie, kierujecie się zasadami demokracji czy macie w zespole małego Adolfa Hitlera, który mówi jak i co grać?!
Mały Adolf Hitler?
To taki niewinny żart.
Bardzo dobry żart. W zespole panują zasady demokratyczne. Większość pomysłów, nad którymi pracujemy na próbach pochodzi od gitarzystów. Do muzycznego szkieletu utworu wokalista stara się dopasować wcześniej napisany tekst. To najtrudniejsza i najżmudniejsza część pracy, często cały zespół stara się dopasować tekst do muzyki. Słowa mają dla nas ogromne znaczenie. Wiem, że duża część Świata może nie rozumieć o czym śpiewamy, ale uwierzcie mi, Niemcy zwracają na to uwagę. Dlatego tekst musi być napisany perfekcyjnie.
Skąd pomysł na zdjęcia i całą oprawę graficzną płyty?
Temu też poświęcamy dużo czasu, szukaliśmy nowego pomysłu i wpadł nam w ręce album poświęcony konserwacji, stworzony przez parę znanych fotografów, którzy zjechali cały świat robiąc zdjęcia rzeczy zatopionych w formalinie. Poprosiliśmy ich aby i nam zrobili takie fotki. Zgodzili się i po kilku dniach mieli pomysł na sesję. Fotografowali nas w basenie, gdzie udawaliśmy trupy. Wyszły z tego bardzo dobre zdjęcia, oparte na doskonałym pomyśle. Nie są tak spektakularne jak te z poprzedniej płyty, ale to mi się podoba, płynąca z nich cisza.
Co sądzisz o Einstürzende Neubauten?
Są legendą! Pieprzoną legendą. Ostatnio wydali płytę, jakiś rok temu, czy coś. Słuchałem tego i ... wolę wcześniejsze albumy. Nie twierdzę, że to zła płyta. Jest bardzo dobra, ale dla mnie czas na ich słuchanie już minął. Nie zapominam jednak o tym, że byli pionierami w brzmieniach industrialnych, nie przez wykorzystanie sampli, lecz własnych nietypowych instrumentów, które dały unikalność ich brzmieniu, a im przyniosło sławę. Innym znanym niemieckim zespołem jest Kraftwerk. Czyli mamy dwie muzyczne legendy.
Jak Twoim zdaniem wygląda obecnie Berlin?
Panuje bardzo dziwna sytuacja. Miasto odwiedza wielu polityków, którzy chcą się w nim osiedlić, potrzebują miejsca. W związku z tym Berlin zamienił się w plac budowy. Obecnie kompletnie mi się nie podoba i to nie ze względu na prowadzone prace. Nie jest już tym miastem, w którym się urodziłem i dorastałem. Powinienem się przyzwyczaić, ale często wyjeżdżam i niewiele mam na ten temat do powiedzenia prócz tego, że mi się nie podoba. Większość ludzi jest rozczarowana obecną sytuacją, po euforii zjednoczenia Niemiec, którego wszyscy pragnęli oraz nadziejami związanymi z tym co przyniesie zachód, zderzyli się z rzeczywistością. Tak naprawdę niewiele się zmieniło, wschód wciąż jest wschodem, pomimo pewnych artykułów, które pojawiły się na półkach ludzie pozostali ze swoimi problemami, którymi nikt się nie interesuje.
Z Christophem Doom Schneiderem, perkusistą zespołu Rammstein rozmawiał Piotr Makak Szarłacki