Ozzy Osbourne
Proszę o kilka słów na temat płyty "Down to Earth".
Pracuję nad tym albumem już od dłuższego czasu i trochę się do niego przyzwyczaiłem, ale interesuje mnie co sądzą o nim inni. Podczas wizyt w radiu dowiedziałem się, że płyta znalazła się na pierwszym miejscu amerykańskiej rockowej listy przebojów. To bardzo różnorakie, pod względem muzycznym, wydawnictwo. Trwa ponad pięćdziesiąt minut, zawiera jedenaście utworów, z których żaden nie brzmi podobnie. Ta płyta ma wiele odcieni.
Czym różni się nagrywanie z Black Sabbath od ...
Minęło pięć czy sześć lat od wydania "Ozzmozis" i co zauważyłem, nikt już nie używa taśmy, wszyscy korzystają z tej rzeczy zwanej protools, która dla mnie jest jakąś pieprzoną błazenadą. Nie śpiewasz w studiu tylko w reżyserce. Wszystko nagrywa komputer. Doskonale układała mi się współ praca z producentem Timem Palmerem, rewelacyjnym gościem dzięki któremu świetnie się bawiłem nagrywając tę płytę. I to na niej słychać, bo choć słyszałem ją tysiące, miliony razy nie czuję się nią zmęczony.
Skąd decyzja o nagraniu albumu z amerykańskimi muzykami?
Już wcześniej nagrywałem z Amerykanami, z Anglikami również. Zawsze towarzyszył mi amerykańsko-brytyjski skład. Grałem z Niemcami i Szwajcarami. Chodzi tylko o wytworzenie dobrych wibracji i nie widzę w tym żadnego problemu. Życie zmusiło mnie do nagrywania z Amerykanami. Większość czasu spędzam w Ameryce, moje dzieci tutaj chodzą do szkoły, więc bez sensu byłoby montowanie składu w Anglii, by wrócić z nim do Kalifornii. To szaleństwo. Prócz tego Zakk Wylde jest moim odkryciem, bardzo utalentowanym gitarzystą, Robert Trujillo doskonałym basistą, a Mike Bordin z Faith No More świetnym perkusistą i był jeden Anglik na klawiszach Ian Sinclair.
Co z planowaną trasą Ozzy-Zombie-System Tour?
Będzie Ozzy, Rob Zombie i Mudwayn.
Rozmawiałem z facetem z System Of A Down i mówił o planach związanych z trasą Ozzy-Zombie System Tour.
Pewnie nic z tych planów nie wyszło. Poza tym nie jestem właściwą osobą do rozmowy na ten temat ponieważ bukowaniem trasy zajmuje się moja żona, a nie ja. Ona za tym chodzi, mnie jest wszystko jedno z kim występuję. Dla mnie liczy się jedynie by publiczność dostała to za co zapłaciła.
Jasne, czy w takim razie możemy porozmawiać o Ozzfeście?
Co chcesz wiedzieć?!
Chcę wiedzieć co sądzisz o dzisiejszej amerykańskiej muzyce i skąd pomysł by zapraszać...
Kilka lat temu moja żona chciała bym wystąpił na Loolapaloozie, lecz nikt jeszcze wtedy nie wiedział co to jest. Postanowiła zatem bym ruszył w samotną trasę. Ja jej na to: nie jedz więcej niż możesz przełknąć. Zrobimy kilka koncertów, jak się sprzedadzą świetnie, a jak nie, przecież nikt się nie dowie. Rozpoczęliśmy od pięciu czy sześciu koncertów, z każdym rokiem ich liczba rosła, a obecnie jest to największy letni festiwal w Ameryce. W przyszłym roku chcemy poszerzyć jego zakres i chętnie pojawimy się w Polsce, naprawdę mi na tym zależy.
Czekamy na Ciebie.
Chciałbym, aby również wystąpiły jakieś polskie zespoły.
Wiele młodych zespołów, amerykańskich czy brytyjskich, z którymi rozmawiałem pytanych o inspiracje muzyką lat 60-tych 70-tych wymienia Black Sabbath ...
Jestem bardzo dumny z tego powodu, lecz nie można zapominać o tych, którzy mnie inspirowali, zapewne byli również inspiracją dla młodych zespołów. Cały czas chodzi o przekazywanie pochodni, przekazywanie światła. Przekazujesz pochodnię, ktoś to bierze, idzie dalej. Kiedy mnie nie było Metallica stała się inspiracją. To się ciągnie bez końca, ktoś inspiruje kogoś innego. Tyle jest przecież różnej muzyki w Ameryce. Istnieją te boyzbandy, Britney Spears po jednej stronie, gdy z drugiej mamy zespoły z Ozzfestu, które nazywa się heavy metalowymi. Lecz nie ma żadnego porównania między metalem lat 70-tyvh, 80-tych, 90-tych czy obecnym. Nie ma żadnego porównania! Jestem szczęśliwy i w czepku urodzony, że dane mi było tyle przeżyć. Nie wszystko z obecnej muzyki rozumiem, ale cieszę się nią.
Czy zamierzasz nagrać coś jeszcze z przyjaciółmi z Black Sabbath?
Jednego się nauczyłem, nigdy nie mówić nigdy. Rozpoczęliśmy pewne prace, lecz one zostały przerwane przez Ozzfest, później całkowicie poświęciłem się albumowi solowemu. Nie mogę robić zbyt wiele równocześnie, bo robię to na pół gwizdka, a tego nie chcę. We wszystkie moje działania muszę być zaangażowany w stu procentach. Istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że coś wspólnie zrobimy, ale kiedy i gdzie, nie wiem.
Czy pamiętasz swój pierwszy koncert z Black Sabbath i co wtedy czułeś?
Wiesz nie pamiętam pierwszego koncertu Black Sabbath. Nie pamiętam. Tyle lat minęło, a pamięć z wiekiem mnie zawodzi.
O.K. co w takim razie możesz powiedzieć o koncertach w Birmingham początkujących nową erę?
Przepraszam, o co chodzi?
Co możesz powiedzieć o koncertach w Birmingham rozpoczynających nową trasę Black Sabbath?
Chodzi ci o koncerty klubowe?
Tak.
Mieliśmy kupę dobrej zabawy. Lubię od czasu do czasu wystąpić przed małą publicznością, bo mam z nią wtedy intymniejszy kontakt.
Czy masz jakiś ulubiony utwór na "Down To Earth"?
Mnóstwo. Wszystkie je lubię z różnych powodów. Gdybym ich nie lubił nie znalazłyby się na moim albumie. Czy słyszałeś płytę?
Oczywiście, tak.
Ona płynie. Jest jak podróż, przechodzi przez różne fazy. Są na niej ciężkie, średnie i spokojne utwory. Nie jest albumem przy którym trzęsiesz głową od początku do końca, zdarzają się oczywiście takie chwile, ale są też momenty uspokojenia, utwory psychodeliczne. To bardzo dobrze poukładana płyta, a producent Tim Palmer odwalił na niej kawał dobrej roboty.
A kto jest autorem tekstów?
Trochę napisałem ja , trochę Tim Palmer. Pomagali nam również inni ludzie, nie tworzyłem tego sam. Ktoś pisał ze mną, ja pisałem z kimś, to była kolaboracja zakrojona na szeroką skalę. Cały sztab ludzi nas inspirował, miałem tyle riffów gitarowych, przejść, połączeń i wybierałem z tego sam, z Timem Palmerem.
Czy jest ktoś kto spowodował, że śpiewasz?
The Beatles byli zespołem, który wpłynął na moje życie. Usłyszałem ich pierwszy raz, gdy byłem w szkole i od tego czasu uzależniłem się od muzyki.
Ktoś jeszcze?
Led Zeppelin, The Kinks, wszystkie zespoły... Procol Harum, mnóstwo zespołów z lat sześćdziesiątych miało na mnie wpływ. The Who, Manfred Mann, Jamals Blues Breakers, wczesny Fleetwood Mac.
Kto napisał teks do piosenki "Dreamaer" z Twojego ostatniego albumu?
Ja, Mick Jones i facet pod tytułem Marti Frederiksen.
O.K. czy nie sądzisz, że ten tekst jest, że tak powiem odrobinę naiwny?
Odrobinę jaki?!
Naiwny, ponieważ opisana w nim sytuacja nie ma racji bytu?
Jeżeli dokładnie posłuchasz tekstu nie marzę w nim o czymś dla siebie, lecz dla moich dzieci. I nie znaczy to, iż jestem naiwny. Czyż nie byłoby pięknie, gdyby cały ten pieprzony świat się zjednoczył? To pozytywne przesłanie! Lepsze niż: Wszyscy, krowa, umrzemy! I słowo naiwny jest w tym momencie nie na miejscu! Bo jeśli masz rodzinę, zwłaszcza, gdy terroryści zrobili tę okropną rzecz wysadzając Nowy Jork, utwór ten opowiada o przepełnionym nadzieją marzeniu. A słowa idą tak: Wszechmogącym dla ciebie może być Bóg lub Jezus Chrystus, nic mnie to nie obchodzi. Bo jeśli nie będziemy sobie pomagać nie ma dla nas nadziei. Śnię swój sen w świecie fantazji. Wiem, że to nie prawda i nigdy się nie ziści. Ludzie potrzebują pomocy innych i świetnie, że ją dostają. Tylko co z tego, jeśli za moment wszystko rozpieprzą jordoleni terroryści?! Jeśli popatrzysz na Ziemię z Księżyca jest to takie piękne miejsce na którym żyją wyznawcy różnych religii, politycy,... ktokolwiek. A przecież mamy tylko jeden świat! Nie możesz powiedzieć mam tego dosyć, będę żył gdzie indziej. To się nie uda. I nawet wtedy, gdy wreszcie wszyscy to zrozumieją i się zjednoczą, znajdzie się ktoś kto będzie chciał to rozpieprzyć, bo coś mu się nie będzie podobało. Możesz zadowolić kilka osób przez pewien czas, lecz nie jesteś w stanie zadowalać wszystkich przez cały czas! Ktoś w końcu z czymś się nie zgodzi. Jakiś pieprzony faszysta, jordolony komunista czy inny zły, który chce wysadzić wszystko w powietrze. Lecz wracając do utworu Dreamer, tekst powstał jakieś dwa lata temu. Miał stanowić wiadomość, pozytywne przesłanie. Słowa jestem marzycielem, całe życie marzę są o nas wszystkich. Bo czy nie chcielibyśmy żyć w lepszym świecie, w którym panuje pokój i dobrzy ludzie? Lecz do tego nigdy nie dojdzie. Dlatego jestem marzycielem.
Z człowiekiem pod tytułem Ozzy Osbourne rozmawiał Piotr Makak Szarłacki
Ozzy Osbourne: Utwór "Junkie" nie wymaga tłumaczenia. Mówi o potworności heroiny, która zrujnowała życie wielu osób, a mnóstwo doprowadziła do śmierci. Nie ma się tu nad czym rozwodzić. Tekst mówi sam za siebie, wystarczy jedynie posłuchać słów. Jeśli je rozumiesz.