Radio 94 FM






Radio Rzeszów Studio Nagrań Spaart

pierwsza 10 z 01.10.2002

  1. nervy c2h5oh
  2. kabanos motyla noga
  3. moby dick impresja
  4. hope bez tytułu
  5. eulogy in...out...
  6. corruption wasted
  7. nervy w kobierzynie
  8. moby dick marzenia
  9. tlen not a bog deal
  10. kabanos desperados

głosuj wyniki


wpisz swój email, jeżeli chcesz być powiadamniany(a) o aktualizacjach serwisu


Jim Marshall

Oto Guitar World z 1994 roku, w którym, za wynalezienie wzmacniacza, znalazł się pan na szóstym miejscu pośród setki najważniejszych dla gitarki ludzi. Czy mógłby nam pan opowiedzieć o historii tego sprzętu?

Nie wiem czy wiesz, ale najpierw miałem sklep z wyposażeniem dla perkusistów, gdyż na tym instrumencie gram.

Tak, zawsze wydawało mi się zabawne, że perkusista wynalazł wzmacniacz.

To faktycznie zabawne, gdyż zaczynałem od udzielania lekcji takim perkusistom jak na przykład Mitch Michell od Hendrixa, który przychodził w soboty do mojego studia w Londynie, zresztą pojawiało się tam wielu znanych bębniarzy. Wtedy postanowiłem otworzyć sklep z wyposażeniem dla moich uczniów. Co było błędem gdyż odwiedzali mnie również tacy ludzie jak Pete Towsted czy Richi Blackmoore, jeden z moich uczniów w szkolnej kapeli, oraz wielu innych, którzy mówili „Słuchaj nie ma niczego co umożliwiłoby nam wykonywanie tego rodzaju muzyki i żaden ze sklepów na West Endzie nie jest w stanie nam tego zapewnić.” Dlatego zacząłem sprowadzać to co było im potrzebne czyli najlepsze wzmacniacze oraz gitary Fendera czy Gibsona. I wszystko szło świetnie – oni to zamawiali i kupowali... Kiedyś zapytałem co z tym wzmacniaczem, który umożliwiłby granie rock’n’rolla, o jakie brzmienie im chodzi? Wtedy wpadłem na to, że chodzi o wzmacniacz lampowy. O brzmienie dawane przez lampy. Gdyż wzmacniacze tranzystorowe brzmiały zbyt czysto i dodatkowo trzeba je było wyposażać w dystorszyn by osiągnąć brzmienie wzmacniaczy lampowych -czego i tak nie dało się osiągnąć. Dopiero poprawne ustawienie lamp z odpowiednim transformatorem dawało oczekiwany efekt. Brzmienie rock’n’rolla z czego zasłynęły wzmacniacze Marshalla na całym świecie. A zaczęło się od prośby Peta Towsenda.

Czy oznacza to, że miał pan jakieś wykształcenie techniczne?

Mój jedyny związek z techniką i elektroniką miał miejsce podczas wojny, gdy w lotnictwie pracowałem przy lekkich silnikach. Tam liznąłem odrobinę elektroniki. Lecz miałem człowieka pracującego w moim sklepie przy naprawie wzmacniaczy do którego zwróciłem się z prośbą o pomoc. Odpowiedział, że nie jest w stanie udzielić mi żadnych rad natomiast zna młodzieńca pracującego dla EMI, który ma jedynie osiemnaście lat, ale jest świetny. Przyprowadził do mnie Dandiego Cravena, którego to osiemnastolatka spytałem czy nie chciałby pracować w zespole tworzącym rock’n’rollowe wzmacniacze? Odpowiedział, że z przyjemnością lecz musi odmówić. Co to znaczy, że musisz odmówić? Jestem zatrudniony w EMI. A ile tam zarabiasz? Cztery funty tygodniowo. Powiedzmy, że zaproponuję ci najwyższe wynagrodzenie na jakie mnie obecnie stać czyli piętnaście funtów tygodniowo. Dobra – odpowiedział.

Kiedy i dlaczego zacząłeś zajmować się wzmacniaczami?

W 1961, gdy robiłem głośniki w moim garażu ludzie zaczęli pytać o wzmacniacze nadające się dla rock’n’rolla, więc we wrześniu następnego roku zaczęliśmy je produkować.

Wiem, że wielu z muzyków poznał pan osobiście, czy mógłbym dowiedzieć się czegoś o na przykład Towsendzie.

Był pierwszym, który poprosił mnie o stu watowe głośniki. Wykonaliśmy takie trzy, oczywiście sami je zaprojektowaliśmy i wykonaliśmy. Wtedy on powiedział, że potrzebuje osiem zamiast czterech dwunastocalowych. Na co ja odpowiedziałem, że to będzie takie ciężkie, iż będzie miał problemy ze swoimi technicznymi. A w ogóle jaki powinny mieć kształt? Muszą być kwadratowe! Powiedziałem, że wzmacniacz ustawiony na takim głośniku będzie wyglądał idiotycznie. Ale taki chcę – odpowiedział. Dobra zostaw to nam, zrobimy ci zestaw. A jak on będzie wyglądał – spytał. Powiedziałem mu, że wciąż będzie miał osiem dwunastocalowych głośników rozmieszczonych w dwóch skrzyniach. Ale ja chcę w jednej – odpowiedział. Dobra, niech ci będzie Pete. Zrobiliśmy mu coś takiego i z jednym z moich pracowników chcieliśmy załadować to na ciężarówkę. Szczerze mówiąc prawie nam się udało lecz pomimo tego, że byliśmy dość silni nie mogliśmy unieść go na pakę. Wreszcie jakoś sobie poradziliśmy. Po dwóch tygodniach Pete znów się pojawił „Wiesz miałeś rację moi techniczni klną mnie na czym świat stoi. Czy mógłbyś jednak jakoś go przeciąć?” „Jeśli go przetniemy to się rozpadnie, ale zostaw go nam, jakoś sobie poradzimy”. Całość rozłożyliśmy do dwóch skrzyń, jak pierwotnie zakładałem i tak narodził się zestaw.

Czy wie pan coś o Tomie Morello, człowieku, który gra na gitarze w Rage Against The Machine?

Nie wiele prócz tego co słyszałem, ale wydaje mi się, że brzmi świetnie

Czy ma pan w zanadrzu jakąś interesującą historyjkę dotyczącą Jimiego Hendrixa?

Oczywiście tak jak już mówiłem Mitch – John Mitchell był moim sobotnim uczniem. Najpierw grał z Jeffem Beckiem a później z jimi Hendrixem, który bardzo pragnął mnie poznać. Ponieważ jak wiadomo naprawdę nazywał się James Marshall Hendrix. Był zafascynowany moim zestawem oraz tym , że po części mieliśmy wspólne imiona. Pewnego dnia ten wysoki, kolorowy Amerykanin wraz z Mitchem zjawił się w moim sklepie w Londynie i powiedział: „mam zamiar być najlepszy”. Pomyślałem: „Chryste kolejny Amerykanin chce coś nie dając w zamian nic”.

Który to był rok?

O ile dobrze pamiętam 1965. To było zabawne, gdyż jakieś dwa zdania później powiedział, że nie chce by mu cokolwiek dawano za wszystko zapłaci żądana cenę. „Potrzebuje cztery zestawy rozmieszczone w czterech różnych częściach świata by nie musieć ich zbyt daleko przewozić”. Zapłacił za to dość dużo i powiedział, że jedyne czego żąda to obsługa techniczna bez względu na miejsce, w którym będzie grał. Pomyślałem: „Dobry Boże przecież w tej chwili mam tylko dwa kraje do których eksportuje swój sprzęt i będę potrzebował technika w trasie”. Lecz ani razu do mnie nie zadzwonił, nigdy nic się nie zepsuło.

Nie miał żadnych problemów ze sprzętem?

Ani jednego, lecz jego techniczni byli najbardziej profesjonalni w tamtych czasach. Spędzili tydzień w fabryce przyglądając się najmniejszym szczegółom. Wiedzieli jak wymienia się lampy czy inne drobiazgi. Radzili sobie z tym doskonale. Nie pamiętam już ich nazwisk ale byli naprawdę świetni.

Pański ulubiony gitarzysta?

Bardzo kochałem Hendrixa, ubóstwiam brzmienie Garego Moora, ale najbardziej cenię Jeffa Whitehola, czy kiedyś o nim słyszałeś?

Nie

Zajął miejsce Peta Towsenda w The Who. Występował również w innych grupach jak naprzykład Procol Harum. Przez jakieś 12 lat grał pokazówki używając mojego sprzętu, bo jest bardzo dobry. Obecnie natomiast – bo Hendrix był kiedyś – obecnie najlepszy jest Gary Moore.

Dlaczego właśnie on jest pańskim ulubieńcem?

Gary? Chodzi o poziom jego gry, muzyka płynie wprost z jego serca, a przy tym jest doskonały technicznie

A co pan sądzi o zmianie jego kierunku muzycznego? Zaczął przecież od powiedzmy rock`n`rolla by teraz całkowicie przestawić się na bluesa.

Jego przejście na bluesa było naturalne, cenie go nie tylko jako gitarzystę rockowego, bo tak naprawdę pokazał na co go stać dopiero grając bluesa.

Co pan sądzi o muzykach z zespołu KISS?

Naprawdę lubię KISS, w zasadzie nie mam innego wyjścia, gdyż mają więcej Marshalli na scenie niż ktokolwiek inny. Lecz abstrahując od tego są uroczymi facetami.

Jaka pańskim zdaniem jest kondycja współczesnego rock`n`rolla?

W ostatnią sobotę wybrałem się na koncert zespołu którego nazwy nie znam, gdyż była to jakaś grupa będą ca w trasie po Wielkiej Brytanii. A ja pojawiłem się tam jako sponsor. Natomiast muzyka, którą grali miała coś wspólnego z muzyką współczesną zabarwioną odrobiną lat pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych. Ich umiejętności muzyczne oraz wokalne były fantastyczne. Wykonywali stare przeboje Garrego Glittera, Roya Orbisona w nieprawdopodobnie doskonały sposób. Myślę, że w Stanach jak i w Wielkiej Brytanii taka muzyka zdecydowanie się odradza. Natomiast publiczność tam zebrana, a była to bardzo pokaźna grupa, dzieliła się na wszelkie możliwe kategorie wiekowe – od bardzo młodych po staruszków takich jak ja.

Lecz czy dostrzega pan w tym coś nowego, czy istnieje jakaś przyszłość dla takiej muzyki?

Taka muzyka istnieje już od wielu lat i wydaje mi się, choć nie twierdzę, że mam rację, iż stary rock’n’roll definitywnie powraca. Ciągnie ze sobą ducha tamtych czasów, który nie przeminął, ale takie jest moje zdanie.

Czyli muszą czerpać ze starego rock'n'rolla, aby wciąż się liczyć?

Tak to wygląda w Wielkiej Brytanii jak i w Ameryce.

Lecz czy nie sądzi pan, że może się okazać nudne dla czternasto- szesnastoletnich dzieciaków odnajdywanie obecnie tego co kiedyś stworzyli Jimi Hendrix czy Led Zeppelin?

Podchodząc do tego z logicznego punktu widzenia ci czternasto szesnastolatkowie nie wiedzą o istnieniu Jimiego Hendrixa, The Who czy czegoś w tym rodzaju. Jestem przekonany, że gdyby taka muzyka była szerzej prezentowana w radiu czy telewizji, jeszcze chętniej byłaby grana przez młodzież. Jeszcze bardziej by się nią ekscytowali i kupowali gitary czy zestawy perkusyjne. A kiedy taka trójka lub czwórka zbierze się to za kilka miesięcy w jakimś domowym garażu czy zabitej dechami dziurze stworzą zespół. Natomiast szczerze mówiąc pewne gatunki współczesnej muzyki nigdy do tego nie doprowadzą

Jak doszło do tego .,że na scenie festiwalu w Woodstock stały same wzmacniacze Marshala?

To stało się dzięki firmie, która była odpowiedzialna za wyposażenie, oni zwrócili się do nas.

Czyli to nie wy prosiliście o umieszczenie własnego produktu na scenie?

Nie takie było żądanie zespołów, które miały tam wystąpić. Chciały grać na Marshalah.

Przed chwilą usłyszałem plotkę, ze był pan w trasie z Iron Maiden i że pan z nimi zaśpiewał czy to prawda?

Nie to nie prawda. Od lat przyjaźnimy się z ich perkusistą Nickiem McBrainem, który zaprosił mnie na sesję zdjęciową mającą promować ich nowe wydawnictwo. Siedzę tam za swoim zastawem perkusyjnym, a on za swoim, który jest 4 razy większy od mojego. Wyszło to bardzo dobrze, świetnie się bawiliśmy, pojedynkując się na perkusję podczas tej sesji i wciąż jestem pod jej wielkim wpływem. Czy mógłbym powiedzieć coś jeszcze?

Oczywiście.

Eric Clapton , gdy był młody - zwykł ćwiczyć dzień po dniu w moim sklepie. I to co teraz powiem staram się przekazywać młodzieży gdzie się tylko da. Pomyślcie o tym, że przemysł muzyczny nie jest może tak wielki jak np. sportowy, ale w sporcie jesteście skończeni gdy osiągniecie 30 lub 40 lat. Natomiast muzyce możecie poświęcić całe swoje życie. A co może być lepszego niż to?



Rozmowę przeprowadził Piotr Makak Szarłacki




główna  :  lista  :  ogłoszenia  :  imprezy  :  gitarka poleca  :  zespoły  :  wydawnictwa  :  forum  :  chat
napisz do nas: Piotr MAKAK Szarłacki
Tomasz Wawszczyk
Maciek Stachów
Kamil Mardok Mrozkowiak
©Intertele S.A. 2001