wywiad Mardoka z ...
Hekatombą
Mardok: Wydaje mi się, że naszą rozmowę powinniśmy rozpocząć od omówienia spraw bieżących, mimo że część z nich nie należy do wesołych. Obecnie Hekatomba jest bez perkusisty. Moglibyście zdradzić przyczyny opuszczenia zespołu przez Andrzeja Wnuka?
Błażej: Najprościej mówiąc, nasze drogi z Andrzejem rozeszły się w przyjaznej atmosferze. Otóż w pewnym momencie styl Hekatomby zaczął się krystalizować. Teraz już wiemy, jaką muzykę chcemy grać. Mamy własne patenty, które chcemy realizować, a te nie do końca zgadzały się z wizją Andrzeja. On miał trochę inne pomysły na pisanie i granie muzyki. To musiało się skończyć w taki sposób. Grunt, żeśmy się nie pokłócili.
Adam: Nie chcieliśmy, by występowały jakiekolwiek ograniczenia zarówno z naszej jak i jego strony. Blokowanie się w tak głupi sposób nie ma sensu...Lepiej było się rozstać. Andrzej niech słucha i gra punka czy regge, a my jedziemy dalej.
Mardok: A z czego zatem wzięły się nagłe różnice w gustach muzycznych? Przecież Andrzej bębnił u was jakiś czas.
Adam: Zgadza się. Jednak jak już Błażej wspominał, na początku nasze granie nie było sprecyzowane. Mieliśmy nieco patentów punkowych, a nawet nowofalowych.
Błażej: Generalnie przewijało się wszystko to, czego słuchaliśmy. A w pewnym momencie ten nieład zaczął przybierać konkretną formę. Piosenki zaczęły się układać w konkretne całości po względem kompozycyjnym,
doboru dźwięku, tekstów itd. Wcześniej było to nieco chaotyczne. Nie chce tu mówić, że poszukiwaliśmy, gdyż jest to dość infantylne określenie. Chcieliśmy znaleźć konkretny sposób komponowania i znaleźliśmy. Jednak ten sposób nie zgadzał się z wizją Andrzeja. To wszystko.
Mardok: Jak zatem wyglądają poszukiwania nowego bębniarza, zgłosił się już ktoś?
Adam: Tak, zgłosiło się sześć czy siedem osób. Jak na razie przesłuchaliśmy jednego kandydata, który nie dał sobie rady z materiałem.
Wawa: Chłopak z resztą sam to przyznał.
Adam: A co do reszty to wszystko jest na etapie rozmów. Słuchali naszego materiału. Części z nich się nie spodobało. Albo mówili, że jest ok, ale woleliby coś lżejszego jak np. blues czy rock. Wszystko na zasadzie "można spróbować", ale nie dostawaliśmy żadnej gwarancji, że za dwa lub trzy miesiące granie u nas zwyczajnie się nie mu znudzi.
Błażej: Obecnie na oku mamy dwa nazwiska i będziemy testować dalej.
Mardok: Przejdźmy zatem do spraw weselszych. Swoją drugą demówke zatytuawaną "Stainless" zarejestrowaliście w warszawskim studiu DBX pod okiem Jacka Melnickiego...
Błażej: Ewidentnie pod jego okiem. To jest bardzo dobre stwierdzenie (śmiech)
Mardok: Czy jesteście zadowoleni ze współpracy z tymże człowiekiem?
Wawa: Jacek jest świetnym fachowcem. Co prawda w studiu byłem tylko podczas nagrywaniu wokali, ale pracowało mi się z nim wyśmienicie. Ma bardzo dużo ciekawych pomysłów, jeśli idzie o spawy wokalne. Niektóre patenty na "Stainless' powstały z jego inwencji twórczej.
Mardok: Na przykład które?
Adam: Głównie w przypadku wszystkich kombinajcji dubli wokalnych, chórków np. w "When The Death Comes For Me". Tak jak mówi Wawa. Jacek podrzucił nam kilka pomysłów.
Błażej: Jacek jest bardzo kreatywnym facetem, który w chwili usłyszenia utworu, nawet na próbie, ma już jakąś konkretną wizję, co do jego zarejestrowania. Mimo wszystko ma jedną wadę. Czasem bywa potwornie niepunktualny (śmiech). Czasem trzeba jakiś tydzień poczekać...jednak ma jeszcze jedną zaletę. On potrafi zmobilizować. Nie marnowaliśmy przy nim czasu. Nie było przy nim sytuacji typu "wpadamy do studia, pijemy i gadamy o jakiś głupotach". Jeśli już przychodziło się do studia, to tylko po to, by grać.
Mardok: A jak zatem zapatrujecie się na finalne brzmienie "Stainless"?
Adam: Jeśli idzie o gitary, to jestem bardzo zadowolony. Nagrywane były na dobrym sprzęcie. Mam tu na myśli chociażby dwa "Ginsony", jeden "SG", drugi "Les Paul Studio". Musiało to zabrzmieć...
Błażej: Jak się okazało, nie musiało...poprzedni "Gibson" nie zabrzmiał, mimo tego, że był wspaniały i grał na nim kiedyś Litza (ex-Acid Drinkers, obecnie Arka Noego przyp. red.) Sama legenda nie wystarczy...
Wawa: Litza zużył tę gitarę ... (śmiech)
Adam: Jeżeli chodzi o moją gitarę, jest to "Mayones", którego zamierzam sprzedać. A jak na tego typu sprzęt wyciągnąć takie brzmienie, to jest to dobra robota.
Błażej: Poza tym Jacek dał nam duże możliwości, jeśli chodzi o brzmienie. Mimo tego, że on miał jakąś konkretną wizje co do naszej muzyki, to i tak mogliśmy w nią ingerować. Jacek w pełni nie narzucił nam swojej koncepcji. Pod koniec, gdy miksowaliśmy ten materiał, mogliśmy nagrać praktycznie dwie różne płyty, jeśli chodzi o brzmienie. Wybraliśmy jedną możliwość. Co prawda różniącą się od zdania Jacka. Jednak wszyscy jesteśmy zadowoleni. Nawet chwilami ten dobry sprzęt maskuje nasze braki techniczne (śmiech). Choć ja osobiście miałem zupełnie inną wizję tej płyty.
Mardok: Czego więc oczekiwałeś?
Błażej: Wydaje mi się, że moja wizja była wypaczona tym, czego słucham. Jeżeli czegoś słuchasz dość intensywnie, to ta muza na długo zostaje Ci w głowie. Zostały wizje moich ulubionych zespołów i podświadomie chciałem grać jak one. Zrobiliśmy coś innego i bardzo się z tego powodu cieszę.
Wawa: Natomiast co do brzmienia samych wokali , mogę nieco ponarzekać. Na pewno mniej, niż w przypadku pierwszego materiału("Stainless" jest drugim demem Hekatomby przyp. red.), który jak na tamte czasy był nawet udany.
Adam: Dobra przygoda...
Wawa: Jednak obecnie to zupełnie co innego by z tego wyszło...
Mardok: Zatem warto było jechać do Olsztyna, by zarejestrować ten debiut?
Wawa: Zdecydowanie tak. To była prawdziwa przygoda.
Adam: Tutaj nawet nie chodzi o jakieś hetkolitry spożytego alkoholu.
Wawa: Z wyjątkiem Andrzeja...(śmiech)
Błażej: Andrzej zaczął w pociągu...i kończył z powrotem w pociągu (śmiech)
Adam: Wyskoczył z pociągu, nagrał bębny i później trzeźwiał przez kilka dni...(śmiech)
Wawa: A wracając do wokali ze "Stainless". Uważam, ze jak na moje obecne możliwości zrobiłem dużo, chociaż mogłoby być lepiej.
Adam: Zawsze może być lepiej...
Mardok: Zatem jako wokalista cały czas się rozwijasz.
Wawa: Tego nie powiem, gdyż nie wiem. Jednak potrafię wyłapać pewne własne niedociągnięcia.
Mardok: Kwestia stylu była już poruszana...(tu nagle wtrącił Błażej)
Błażej: To jest pojęcie w cudzysłowie, z podkreśleniem i w dwóch nawiasach.
Mardok: Zgadza się, ale mimo wszystko po trzech latach działalności nie jesteście już zespołem dryfującym i szukającym pomysłów. Jakiś kierunek rozwoju chyba jest wytyczony, co idzie w parze także ze stylem.
Błażej: Wiesz, różnie to bywa. Mimo że wszyscy członkowie zespołu oscylują w kręgach szeroko rozumianego heavy metalu, to jednak nie mamy całkowicie sprecyzowanej wizji naszego grania. Na przykład Jacek, nasz drugi gitarzysta (nieobecny na wywiadzie przyp. red.) woli cięższe rzeczy. Wawa bardzo lubi Slayera, a ja mam zboczenie na punkcie Black Sabbath. To wszystko się spotyka w tej naszej muzyce. Dowodzi tego choćby fakt, że na "Stainless" nie wszystkie kawałki są takie same. O ile "The Sing Of Time" jest cięższy, o tyle "Asylum" jest bardziej nastawione na melodyjność. Natomiast "No Breaks" jest graniem z lat 80. w stylu "British Steel" (album Judas Priest przyp. red). Zatem nasz styl, orientacja muzyczna dopiero wychodzą. Chcemy się utrzymać w klimacie melodyjnej muzyki gitarowej o nieco cięższym brzmieniu. To wszystko będzie ewoluować i nie zatrzyma się w jednym punkcie.
Adam: Wiesz, jest też tak, że mam pewien pomysł dotyczący partii basowych czy nawet gitarowych, jednak moje umiejętności techniczne nie pozwalają mi tego zagrać. Co innego masz w głowie, a co innego Ci spod palców wychodzi. Raptem 3 dni temu zrobiliśmy z Błażejem nowy numer, który był określony z założenia, a wyszło zupełnie coś innego. Wydaje mi się, że tak jest z każdym numerem i stąd biorą się własne patenty. Nie skopiujesz Helloween, Iron Maiden czy Slayera. Możesz być zainspirowany, a zagrasz coś kompletnie innego.
Wawa: Spod każdych palców wyjdzie co innego, każdy ma swoje palce...
Błażej: W ten sposób się usprawiedliwiamy, gdy ktoś nam zarzuci zrzynanie (śmiech)
Mardok: Przejdźmy zatem bezpośrednio do zawartości "Stainless". Wspomniałeś, że kompozycje wyraźnie różnią się siebie. Wiem, że nikt nie lubi być szufladkowany, jednak prosiłbym Was o scharakteryzowanie zawartości Waszej najnowszej produkcji, gdyż zapis naszej rozmowy przeczytają osoby, które w większości nie będą zapoznane z nowym demem. Wasze zdanie chciałbym także skonfrontować z własną opinią.
Błażej: Jeżeli mam całość zamknąć w dwóch słowach, to zamknę. Ta muza to heavy metal i tyle. Nie ma tu zbyt wiele do dodania. Muzyka oparta na dwóch gitarach elektrycznych, basie, perkusji oraz wokalu, która ma dosyć silną rytmikę, mocne akcentowanie melodyjnych refrenów, a także dosyć ciężkie gdzie niegdzie akcenty. Nastawiona jest na energetyczność, ale bez przesady. Stroimy się do E, co sprawia, że wcale nie jesteśmy aż tak źli, szatańscy i w ogóle...(śmiech)
Mardok: Za mało szatana na wokalu? (śmiech)
Błażej: Dokładnie. Jednak z drugiej strony momentami piosenki są szybkie. Zatem naszą muzykę można określić wyłącznie mianem heavy metal.
Wawa: Wielu ludzi słuchających "Stainless" mogłoby określić ten materiał terminem, który strasznie mi się nie podoba, a mianowicie power metalem.
Mardok: Wydaje mi się, że w power metalu gitary są bardziej lightowe, niż te na "Stainless".
Wawa: Miałem na myśli to, że większość zespołów heavy metalowych powstałych w ciągu ostatnich dziesięciu lat określa się mianem kapel power metalowych, a ja bardzo tego nie lubię...
Adam: Jest to czysty heavy metal, czysty jak na te lata. Oczywiście nie jest to granie z lat 80. Po prostu New Wave Of Polish Heavy Metal (śmiech)
Błażej: To jest bardzo dobre określenie, gdyż polski heavy metal nie doczekał się drugiej fali. W latach 80. Były takie zespoły jak Kat, Turbo, TSA czy Destoyer...
Mardok: "...szybka jak strzała, twarda jak stała..." (cytat: Destroyer '87 przyp. red.)
Błażej:...pierwsze płyty Quo Vadis...Ale te zespoły nie doczekały się drugiej fali. A tą falą właściwie jesteśmy my.
Mardok: Moja opinia jakby po części pokrywa się z Waszą. Osobiście myślałem o szeroko rozumianym heavy, ale z wyraźną domieszką trashu. Na przykład "Degeneration" jest dla mnie wyraźnie trashowy, natomiast takie kawałki jak otwierający wasz materiał "No Breaks", "Asylum" czy "Diffrent Kind Of Sadenss" charakteryzują się melodia, rozbudowanymi solami.
Błażej: Wszystko zależy od tego, kto pierwszy wskaże linie do danego utworu. Czasem piszemy razem, a czasem jedna osoba da pomysł i razem nad min pracujemy. Można poznać, że każdy znasz ma swój sposób na pisanie piosenek.
Adam: Gdyby "Degeneration" był nagrywany na "Marshalach", jego brzmienie byłoby brudniejsze i ten trash byłby bardziej odczuwalny.
Błażej: Można by ten kawałek puścić chłopakom z Metallici i by się im łezka w oku zakręciła (śmiech)
Mardok: W parze ze zróżnicowaniem utworów idą różne partie wokalne.
Wawa: A tego nie zauważyłem (śmiech) Gdybym śpiewał jak włoscy heavy metalowcy w "Degeneration' to by nic z tego nie wyszło...chyba że z dyskotekowymi klawiszami (śmiech)
Mardok: Zastańmy jeszcze na moment w kręgu "Stainless". Siódmą kompozycją na tej płycie jest...(i tym momencie wszyscy zaczęli się śmiać)...jest pewien cover. Chociaż osobiście posłużyłbym się tu terminem sherzzo. Moglibyście opowiedzieć o kulisach powstania tego kawałka? (Chłopaki nagrali utwór, którego głównym motywem jest melodia z filmu "Ogniem i Mieczem" Jerzego Hoffmana przyp. red.)
Wawa: Tekst jest oryginalny...
Błażej: Autorstwa Jacka Cygana za wyjątkiem refrenu.
Adam: Oraz wokali typu "hopsa sasa"...
Mardok: A kto był pomysłodawcą? Wyszliście z kina i pomysł sam się narodził?
Błażej: Nie...Pomysł narodził się u Jacka. Mi osobiście film się bardzo nie podobał. Natomiast książka była świetna. Fakt faktem, że siedzieliśmy sobie u Jacka w domu. Jacek grał sobie cos na gitarze. W pewnym momencie złapał jakąś skale. Szybko okazało się, że motyw z filmu zrobiony został właśnie na tej skali. A sam utwór jest tak prostacki, że okazał być się jedynie zejściem po tej skali. Zwyczajnie z góry na dół, bez żadnych kombinacji. Jacek gdy usłyszy jakiś riff, to sprawdza jak on brzmi w wersji black metalowej. On bardzo lubi grać szybko, głośno i o szatanie( śmiech)
Wawa: Jak będziesz miał okazje usłyszeć jego wykonanie "Beverly Hills 90210", to sam zrozumiesz.
Adam: On tak przerabia niemal wszystkie kawałki.
Błażej: Wyszło bardzo fajnie, więc bardzo szybko usiedliśmy i całość rozpisaliśmy na dwie gitary.
Wawa: Wszystko zgraliśmy zaledwie dwa tygodnie przed rozpoczęciem nagrania...
Błażej: To był właściwie taki pomysł ad hoc...
Mardok: A gracie ten utwór na koncertach?
Błażej: Raz nam się zdarzyło, chociaż średnio to wyszło. Niewykluczone, że ten utwór pojawi się w naszym zestawie koncertowym.
Adam: To ma być kawałek, który ma wywoływać uśmiech na twarzach słuchaczy. Jest to zwyczajny dowcip.
Błażej: Chodzi też o zachowanie dystansu, żeby nikt nie myślał, że jesteśmy jakąś bandą napuszonych kolesi uważających się za bogów gitary, basu czy wokalu.
Wawa: Z nagraniem tego kawałka związana jest też pewna anegdotka. W oryginale pojawiają się słowa niecenzuralne. A mieliśmy z tym pewne problemy, gdyż mieliśmy zaśpiewać dwa kółęczka chóralnie i co chwila ktoś się wyłamywał śmiechem. W pewnym momencie widzę przez okno reżyserki, że do Jacka Melnickiego podchodzi jakiś koleś, po czym się zmył. Gdy skończyliśmy nagrywać, podszedł do nas Jacek mówiąc: "Słuchajcie, przyszedł do mnie pewien koleś, słuchał tej całej rzeźni i zapytał: Jacek skąd ty bierzesz te kapele?" (śmiech)
Mardok: A skoro już mówimy o komponowaniu. Ile czasu zajęło Wam przygotowanie materiału znajdującego się na "Stainless"?
Adam: Wiesz, "Whe The Death Comes For Me" powstał z półtora roku wcześniej.
Błażej: Powstał tak naprawdę już podczas robienia pierwszej demówki, tylko wtedy nie był jeszcze ukończony.
Adam: Jesteśmy taką kapelą, która koncertuje rzadko, bo rzadko, ale numery piszemy na bieżąco. Jest ich naprawdę dużo. Obecnie to z półtorej demówki moglibyśmy nagrać.
Błażej: Te kawałki powoli ogrywamy, a na płyty staramy się wybrać, w naszym mniemaniu, najlepsze kompozycje. Są takie utwory, które nie znalazły się na żądnym demie, np. "Horror" czy "The Book Didn't Lie". Dokonujemy pewnej selekcji, bo piosenek jest dużo, a ciągle pojawiają się nowe. Natomiast samo napisanie piosenki trwa krótko. To kwestia pomysłu.
Adam: Dlatego różny jest "wiek" kompozycji znajdujących się na "Stainless". Niektóre mają półtora roku, inne rok, a jeszcze inne dwa tygodnie.
Wawa: Jeden kawałek był specjalnie napisany z myślą o tej płytce. Mam tu na myśli "Diffrent Kind Of Saddness". Chłopaki się uparli, by nagrać jakąś cholerną balladkę...
Błażej :..z której i tak wyszło tylko pół balladki...
Adam: Mi zależało, by ta kompozycja znalazła się na tej płycie. Chcieliśmy pokazać, że nie tylko umiemy łoić, ale i potrafimy też zagrać coś melodyjnego, spokojnego z jakimś tam klimatem.
Błażej: Nie chciałbym, by wszystkie nasze koncerty wyglądały na totalną rzeźnię, a ludzie wychodzący spod sceny są zupełnie zmasakrowani i nawet nie pamiętają co, kto grał. Chodzi o to, by była ta chwila przerwy. Mimo wszystko nie jesteśmy aż tacy źli (śmiech).
Mardok: Przesłuchując "Stainless" i czytając podpisy pod poszczególnymi utworami, doszedłem do wniosku, być może błędnego, że głównym kompozytorem, zarówno w kwestii tekstów i samej muzyki, jest Błażej.
Adam: Prawdą jest, że Błażej jest motorem napędowym tej kapeli. Charakteryzuje go niesamowita ambicja. Ma tyle pomysłów, że momentami nie nadążam na nim.
Błażej: Widzisz, zespół stanowi swego rodzaju filtr. Jeżeli ja nawet przyniosę jakąś kompozycję czy tekst, to i tak wszystko wspólnie poddajemy obróbce.
Mardok: Chciałbym poruszyć jeszcze sprawę tekstów. Przysłuchiwałem się im (nie zostały niestety wydrukowane w książeczce przyp. red.) i odniosłem wrażęnie, że...
Adam: Że nie są wesołe...
Mardok: To też. Jednak one nie są o przysłowiowej d... Maryny, choć pewnie większość kierowałaby się stereotypami. Poruszane w nich sprawy są dość poważne. Wystarczy spojrzeć na mówiący sam za siebie tytuł "Diffrent Kind Of Saddness".
Wawa: Mówisz, że teksty są o czymś. Wynika to z faktu, że autorem większości tekstów jest Błażej.
Mardok: Przejdźmy może zatem o omówienia szaty graficznej "Stainless". Kto jest autorem okładki?
Adam: Autorką okładki jest moja wspaniała dziewucha-Ola, która zdecydowała się zrobić nam tą okładkę. Wyszło to dość spontanicznie. Staraliśmy się wyciągnąć wspólny element wszystkich tekstów. Na okładce znajduje się człowiek, który jest uosobieniem typowego rockera. On podnosi się z tego całego syfu, jakim, moim zdaniem, jest cała fala tego grania hip-hopowego i dyskotekowego...
Błażej: Weź granie w cudzysłów...
Adam: Projekt na komputer wrzuciła dziewczyna Wawy, Agata. Jest także autorką naszego loga.
Mardok: Patrząc na przedstawioną na okładce postać, do głowy przyszło mi skojarzenie z Eddym (maskotką Iron Maiden przyp.red.) z czasów takich płyt jak "Iron Maiden" czy Killers".
Adam: Tak myślałem, że ten gość będzie się wahał między Eddiem, a postacią z okładek Manowar. Nie chciałem, by on stał jakiś napakowany, rozrywając jakieś łańcuchy.
Mardok: Dumą to on nie tryska...
Adam: Właśnie, gdyż sytuacja panująca na rynku muzycznym jest niewesoła. A on musi się z tego wszystkiego podnosić. Wcale nie ma zamiary upaść w cały ten syf. To obrazuje to, przez co my musimy przechodzić.
Wawa: Poza tym wokalista naszego zespołu nie jest jakimś przepakowanym testosteronem gościem...
Błażej: A my też nie śpiewamy o jakiś wielkich dumnych wojownikach na równie wielkich rączych rumakach...
Mardok: Można by powiedzieć, że "Stainless" jest jeszcze ciepłym daniem. Na jakie sposoby staracie się promować nową płytę? Rzecz jasna z powodu braku perkusisty chwilowo nie ma mowy o koncertach... Ale czy nie myśleliście o wysłaniu dema ze stosownym opisem powiedzmy do "Metal Hammera" czy "Heavy Metal Pages"?
Błażej: Jak najbardziej. Obecnie zajmuje się ostateczną wersją redagowanego listu, zarówno do firm monograficznych jak i do pism. W tym tygodniu planujemy wysłać pierwsze płyty. Osobiście liczę na "Sp Records".
Mardok: "SP" wydaje różne dziwne rzeczy...
Błażej: Oni lubią wydawać cos dla jaj, więc czemu by nie mieli wydać nas? (śmiech)
Adam: Ważna rolę w promocji naszej kapeli odgrywa strona internetowa ( www.hekatomba.prv.pl przyp. red.) Nasze mp3 są także dostępne na Wirtualnej Polsce. Teraz także promuje nas Gitarka. Mamy zaplanowanych nieco koncertów na marzec. Mamy nadzieję, ze do tego czasu uda nam się zwerbować perkusistę. Pojawimy się w "Nemo" (warszawski klub muzyczny przyp. red.). Będziemy także w kilku stołecznych domach kultury w Ursusie, na Grochowie, Śródmieściu (warszawskie dzielnice przyp. red.).
Mardok: A próbowaliście uderzyć do jakiegoś medium?
Błażej: Tak. Płytę otrzymał Piotr Kordowicz z "Trójki". Demo wysłaliśmy także do "Radiostacji".
Mardok: Do Radiostacji? Przecież tam już nikt nie puszcza takiej muzyki...
Błażej: Ze względu na nową ramówkę spotkaliśmy się z odmową prezentacji naszego materiału. Jednak niedługo otrzymamy stamtąd na piśmie recenzje naszej płyty, co jest jakimś tam sukcesem.
Adam: Może uda nam się coś osiągnąć w "Radiu Dla Ciebie".
Mardok: jakie zatem odnosicie wrażenie, zestawiając świeży "Stainless" z pierwszym demem? Mi nasuwają się dwa słowa-wyraźny progres.
Wawa: Wiesz, "Stainless" nagraliśmy w lepszych warunkach technicznych. Współpraca z Jackiem też była bardzo istotna.
Adam: W przypadku pierwszego materiału pracowaliśmy przez pięć dni po osiem godzin dziennie. Dlatego to demo brzmi jak brzmi...A teraz mieliśmy więcej czasu i warunki były lepsze. Poprawki były nanoszone na bieżąco.
Błażej: Niewykluczone, że za jakiś czas kilka utworów z pierwszego dema nagramy ponownie.
Mardok: Zostańmy jeszcze przez chwile przy pierwszym demie. Z tego materiału pochodzi Wasza pierwsza autorska Kompozycja p.t. "Frustriation". Utwór ten znalazł się na składance "Imieliński Rock"(płyta promująca kilkanaście warszawskich zespołów). Czy Waszym zdaniem płytka ta spełniła powierzane w niej nadzieje promocyjne? Choćby w przypadku samej Hekatomby.
Adam: Nie wiem czy coś zyskaliśmy. Ja to traktuje jako pewne wyróżnienie. Wiesz, ja nie oczekiwałem dzwoniących bez przerwy telefonów. Ważne było to, że ktoś nas zauważył i docenił naszą pracę.
Błażej: Ta składanka nie wypaliła, gdyż była źle promowana. Z całym szacunkiem dla Małgorzaty Wiercińskiej (osoba zajmująca się grupą warszawskich zespołów przyp. red.). Ona zrobiła tą płytę i trochę się zatrzymała. Płyta znalazła uznanie wśród publiczności, gdyż każdy na niej znalazł coś dla siebie. Wiesz są tam tak takie zespoły jak Dive 3D, Testor, Namaah czy Radosław Stolar. Na koncerty tych oraz innych kapel do "DK Imielin" (jeden ze stołecznych domów kultury przyp. red.) chodziła masa ludzi, a teraz nie ma tych koncertów. Impreza została zwyczajnie ucięta...
Mardok: Chłopaki z Testora byli zupełnie rozczarowani, gdy spytałem ich o ocenę tej składanki, biorąc pod uwagę aspekt promocyjny...
Adam: Wiesz, Testor miał już renomę w kraju przed znalezieniem się tej składance. Dlatego ich oczekiwania względem tej płyty były zupełnie inne niż nasze.
Błażej: My byliśmy nikim, dopiero zaczynaliśmy...
Mardok: Błażej, gdy kiedyś z prywatnie Tobą rozmawiałem powiedziałeś, że są problemy z organizacją koncertów. Mógłbyś rozwinąć ten wątek?
Błażej: Zorganizowanie koncertu w Warszawie dla zespołu, który zaczyna. Nie wszystkie domy kultury są skore do współpracy z zespołem, który jeszcze nie dorobił się renomy. Głownie pojawia się sprawa gwarancji finansowych. Niektóre domy kultury każą wynajmować salę. Dla nas jest to nie do przebicia. Mało jest placówek chcących promować młode kapele. Samych zespołów jest bardzo dużo. Często problemem jest znalezienia wolnego terminu w terminie.
Adam: Nie dysponujemy także pełnym sprzętem. Czasem do występu dobiera się zespoły pod kątem posiadanego przez nich sprzętu. Każda z nich ma co innego...
Błażej: Trzeba też nauczyć się chodzić i prosić...
Mardok: Przynajmniej jeden z waszych występów został zarejestrowany na VHS. Nie przyszło Wam na myśl, by materiał wrzucić na komputer, pociąć a pod obraz podłożyć gotowy dźwięk?
Błażej: Oczywiście były takie pomysły. Jeden z naszych występów znajdował się w internecie do momentu, w którym serwer odmówił posłuszeństwa...
Mardok: A czemu nie wrzuciliście tego na płyte?
Błażej: Wiesz, jakość mnie była w pełni zadowalająca, a sam koncert nie był najlepiej zagrany.
Wawa: W grę powinny wchodzić co najmniej trzy kamery, i to do tego cyfrowe...
Mardok: Jakie są zatem Wasze plany na najbliższy rok? Nie licząc oczywiście znalezienia nowego bębmniarza.
Adam: Jak największa liczba koncertów w Warszawie lub w okolicach. Mamy też nadzieje, że nieco po rozmowie z Tobą kilka wywiadów jeszcze ktoś nami przeprowadzi.
Błażej: Chcemy też wysłać nasze demo na dwa festiwale rockowe. Co z tego wyjdzie, to czas pokaże. Chcemy ruszyć do przodu, bo chwilowo stoimy w miejscu.
Mardok: jakieś przesłanie na koniec naszej rozmowy?
Błażej: Wszelkie informacje dotyczące sposobów pozyskania naszego materiału znajdziecie na stronie www.hekatomba.prv.pl .
Adam: Chcielibyśmy także pozdrowić wszystkich odwiedzających Wasz serwis oraz ludzi związanych z warszawskim undergroundem, i w imieniu wszystkich kapel prosić fanów o pewien kredyt zaufania wobec tej nowej fali stołecznych zespołów.
Błażej: Wiesz, liczba odwiedzin naszej strony internetowej oraz nasza rozmowa z Tobą dowodzi, że cała praca, jaką wkładamy w zespół ma sens.Tyle.
Mardok: Dzięki wielkie z rozmowę. Jesteśmy w kontakcie.
Rozmowę z członkami grupy hekatomba przeprowdził Mardok