Disturbed
Believe
Utwory: Prayer; Liberate; Awaken; Believe; Remember; Intoxication; Rise; Mistress; Breathe; Bound; Devour; Darkness.
Wykonawcy: David Draiman - wokal; Dan Donegan - gitara i keyboard; Mike Wengren - perkusja; Fuzz - bas.
Wydawcy: Reprise Records
Rok wydania: 2002
Data napisania recenzji: 27.09.2002
Zespół Disturbed przygotowując się do wydania drugiego albumu miał przed sobą ciężkie zadanie. Debiutancki krążek sprzedał się w ponad dwu milionowym nakładzie sprawiając, że zespół stał się międzynarodową gwiazdą. Na Davidzie Draimanie, Danym Doneganie, Mikeu Wengrenie oraz Fuzzie spoczywała więc ogromna presja. Na szczęście album "Believe" unosi ten ciężar bez najmniejszych problemów.
Krążek rozpoczyna się od promowanego utworu Prayer i już od pierwszych sekund zostajemy uderzeni przez typowe dla Disturbed brzmienie. Po chwili dochodzi do tego wspaniały wokal Draimana, który nawet na moment nie traci drapieżności.
Kolejny utwór - Liberate to już dosłowny powrót do korzeni. Między innymi do takich kompozycji jak Stupify czy Meaning Of Life. W tym utworze wspaniała jest rytmika brzmienia, aż chce się rozkręcić wieże na całość. Po prostu bomba.
Na tym się nie kończy, po Liberate, kompozycja zatytułowana Awaken, daje nam również porządnego kopa, mimo że wokal jest bardziej melodyjny. W następnym kawałku - Believe, wkrada się lekka nutka melanholii, (mimo że utwór rozpoczyna się od mocnych gitar) która w tle przenika, poprzez numer piąty, Remember (który przypomina Numb z płyty "The Sickness") do utworu szóstego. Tempo w żadnym wypadku nie zostaje zwolnione, po prostu Believe i Remember są mniej imprezowymi kawałkami. Więcej w nich refleksji.
No i numer szósty - Intoxication. Wszystkim fanom takich utworów jak Down With The Sickness na pewno zrobi się gorąco. Ostre wejście gitar, rozbudowane brzmienie perkusji oraz szybki i drapieżny wokal Davida. Ten kawałek, podobnie jak Liberate, aż chce się puścić głośniej niż jacykolwiek sąsiedzi by mogli znieść.
Po Intoxication wchodzi szybki kawałek, Rise. Cechą wyróżniającą go spośród innych utworów na tej płycie jest bardzo fajny motyw gitarowy, który nie był obecny w żadnym wydaniu na "The Sickness". Utwór kończy się dość szybko, ale na szczęście do końca płyty mamy jeszcze cztery numery. Pierwszy z nich to Mistress, numer który wyróżnia się świetnym wybalansowaniem pomiędzy ostrym brzmieniem a melodyjnym wokalem Davida. Następny to Breathe. Ma on bardzo podobny charakter do kompozycji wcześniejszej, tyle tylko, że Draiman śpiewa trochę bardziej drapieżnie. Mistress oraz Breathe to niewątpliwie utwory należące do "spokojniejszych" na tej płycie (oczywiście jeżeli w przypadku Disturbed można mówić o spokojnym brzmieniu), niemniej jednak są bardzo fajnie skomponowane.
Na koniec zespół przygotował dwie uderzające kompozycje oraz jedną niespodziankę. Te dwa utwory to Bound oraz Devour. Oba bardzo rytmiczne, z tą różnicą, że Devour zaśpiewany jest bardziej miękko (co jest w zasadzie cechą charakterystyczną całego albumu). Jednakże zarówno jeden jak i drugi chce się puścić na cały regulator. Zwłaszcza końcówka tego drugiego kawałka wciska w fotel.
I wreszcie niespodzianka - kompozycja zatytułowana Darkness. Utwór w stu procentach refleksyjny. Brzmienie oparte jest na fortepianie, skrzypcach i gitarze akustycznej. Kawałek bardzo nastrojowy i chyba można powiedzieć nawiązujący do wydarzeń z jedenastego września.
Podsumowując, trzeba przyznać, że płyta różni się od "The Sickness". Przede wszystkim z powodu bardziej melodyjnego wokalu. Nie jest to w żadnym wypadku wada. Kompozycje wydają się bardziej dojrzałe i przemyślane, mimo że agresywne gitary oraz bębny są znajome.
Płyta jest bardzo dobra. Polecam.
Piotr Gebethner