Quo Vadis
brak gitarki!!!
Mówiłem już o tym w MAKAKOFONII, ale powtórzę tym, którzy nie słyszeli lub niedosłyszeli. Poszedłem z żoną kilka tygodni temu na przedpremierowy pokaz "QUO VADIS", najdroższego filmu w historii polskiej kinematografii.
Chciałem sprawdzić ile z wydanej kasy widać na ekranie. Okazało się, że niewiele. Efekty specjalne są niespecjalne (Panie Kawalerowicz! Pański pożar Rzymu w ogóle nie parzy). Musiano zatem sowicie opłacić statystów (przepraszam, aktorów drugiego planu) i "gwiazdy" rodzimego kina oraz amatorów do miana "gwiazd" pretendujących. Dwie ostatnie kategorie w zasadzie niczym się nie różnią bowiem kwadratowi i drewniani są w jednaki sposób. Wyjątkowo obronił się Pan Linda w roli Petroniusza! Reszta sprawia wrażenie jakby przypadkowo znalazła się na planie akurat tego filmu bo tak naprawdę jest z kompletnie innej bajki. Wszystkie publiczne wypowiedzi twórców w stylu "co artysta chciał przez to powiedzieć" mają nakręcić koniunkturę i są ewidentnym dorabianiem ideologii do obsranych majtek. Wiem, że Ci którzy chodzą do szkoły będą zmuszani przez dyrektorów czy nauczycieli by film ten zobaczyć w ramach zaliczenia lektury. Błagam Was! Oprotestujcie ten pomysł! Zamiast spędzić w kinie dwie godziny czterdzieści minut lepiej przeczytajcie książkę.
MAKAK